23
Maj
2016
2

UWAGA! KONKURS – ROZDANIE #MeBeforeYou <3 & Recenzja Książki

20160503_185207Moi kochani!

Wstałam dzisiaj rano z planem takim, aby zrobić coś dobrego dla świata (cokolwiek mogło by to oznaczać). Konkurs planowałam zrobić od dawna, więc nie widzę lepszej okazji, niż dzisiejszy dzień, aby go ogłosić! A przy okazji popaplać o książce, którą mogę się z Wami podzielić, bo to niewątpliwie najlepsza rzecz, jaką mogę komukolwiek podarować.

Jeżeli obserwujecie mnie na instagramie (TU) (ewentualnie od niedawna na snapchacie – evelifeee), to wiecie, że od kilku tygodni bez przerwy paplam o pewnej szczególnej i wyjątkowej dla mnie książce, która skradła absolutnie moje serducho – na dobre. O jakiej książce mowa? Oczywiście o – „Zanim się pojawiłeś” Jojo Moyes. 💕 Nie znam lepszej książki, wierzcie mi na słowo. A właściwie, będziecie mieli okazję by się o tym przekonać, bo nagrodą w moim konkursie jest między innymi.. właśnie TA KSIĄŻKA!

Ale od początku. Bo chyba tak należy ten wpis zacząć.


Jakoś w połowie kwietnia, buszując sobie po youtube, spontanicznie natrafiłam na ten oto zwiastun:

I co? I przepadłam. Tak, kompletnie i totalnie przepadłam. Nie wiem czemu, nie wiem jak to się stało. Nie wiem nawet, dlaczego kliknęłam w ten link na youtube. Nigdy wcześniej, nie słyszałam o tym filmie (ani nie słyszałam o tej książce). Anyway.. obejrzałam i oszalałam. Potem dowiedziałam się, że ten film został nakręcony na podstawie książki. Więc jak najszybciej zaczęłam jej szukać, jednak jak na złość, prawie nigdzie nie była dostępna. Pisząc prawie, mam na myśli, to że oczywiście w miarę szybko ją zdobyłam (moja skorpiońska upartość nie zna granic). I połknęłam w 1,5 dnia.20160507_135724

Nie pamiętam, kiedy ostatnio tak miałam, czytając jakąś książkę, żeby zniknąć z tego świata. Wiecie o co chodzi? Kiedy przewracacie strona, po stronie z głośno bijącym serduchem i nie jesteście w stanie przerwać. Kiedy możecie nie jeść, nie pić, oby tylko czytać dalej i dalej. Kiedy tak zżywacie się z postaciami i z ich problemami i tym co się dzieje w książce, że nie jesteście w stanie powrócić do swojej rzeczywistości. Gdy pochłaniacie kolejne strony, ale jednocześnie nie chcecie dobrnąć do końca. I ostatecznie, gdy kończycie tą książkę i nie jesteście w stanie powiedzieć słowa.. Siedzicie zawieszeni w czasoprzestrzeni, nie wierząc, że to koniec.I przy okazji płaczecie jak bobry, bo w przypadku tej książki to chyba nieuniknione. I nie możecie przestać płakać. Mieliście tak kiedyś? Bo w tym wypadku, po przeczytaniu tej książki, tak właśnie było u mnie.

Ci z Was, którzy mnie znają wiedzą, że 3/4 książek, które pochłonęłam, lub mam w zamiarze pochłonąć, to kryminały bądź thrillery (w każdym razie trup w tle musi być obowiązkowo). Od dawna nie czytałam innego gatunku, niż właśnie takie. Tym bardziej zdziwiłam się, że tak ochoczo zapragnęłam mieć „Zanim się pojawiłeś”.

IMG_20160421_205321IMG_20160501_162238

Jaką książką zatem jest „Zanim się pojawiłeś” Jojo Moyes? Po tytule można by się spodziewać, że to kolejne łzawe romansidło, jakich możemy znaleźć tony w księgarniach. Nic bardziej mylnego! Ta książka, to coś innego, coś więcej. Znajdziecie w niej drugie dno i sens, który kompletnie zawładnie waszą głową i serduchem. I to chyba właśnie sprawia, że jest tak absolutnie wyjątkowa. Mogę Wam szczerze napisać, że to najlepsza książka jaką do tej pory przeczytałam. I pisząc to, jestem tego w 100% pewna. Chwyta za serce, jak żadna inna książka. I chyba na zawsze pozostanie głęboko w moim serduchu. Gdybym miała ująć w jednym zdaniu, o czym właściwie jest ta książka, to napisałabym, że jest to książka o …życiu. Tak, po prostu. „Człowiek ma tylko jedno życie. I właściwie ma obowiązek wykorzystać je najlepiej, jak się da.” – to jest jej sedno.

Opowiada o życiu dwóch skrajnie różnych osób, w skrajnie różnych życiowych sytuacjach. Które w ciężkim momencie życia, natrafiają na siebie, nie wiedząc, jak bardzo ich relacja na nich wpłynie i jak bardzo ich odmieni. Will i Lou, to główni bohaterzy. Lou to dziewczyna, która nie wymaga zbyt wiele od życia. Jest usatysfakcjonowana tym co ma. Jest w związku od 6 lat i wydaje jej się, że jest dzięki temu szczęśliwa. Do czasu, kiedy to dostaje informację, że została bez pracy. Will to jej kompletna odmienność. To facet, który odnosił zawodowe sukcesy, nie bał się czerpać z życia garściami. Nie bał się ryzyka, przygód, podróży. Jednak całe jego życie zmienia się po tym, jak w skutek nieszczęśliwego wypadku zostaje.. kompletnie sparaliżowany.. Człowiek, który kochał swoje życie, nie chce dalej żyć w swoim obecnym ciele. I w tym momencie Lou i Will trafiają na siebie. I tu moi drodzy zaczyna się cała magia. Początki znajomości nie są oczywiście łatwe. Jednak wraz z biegiem historii, ta znajomość zaczyna dawać nam tyle emocji i życiowych przykładów, że wciąga nas na dobre..a my zatracamy się w uczuciu, które zaczyna powoli i niespodziewanie rozkwitać pomiędzy Willem a Lou..

Nie chcę Wam tu pisać, o czym dokładnie jest ta książka, ani spoilerować, ani zachwycać się nad poszczególnymi wątkami – po prostu mi zaufajcie, kupcie ją (bądź wygrajcie!), przeczytajcie i zrozumiecie o co mi chodzi. Jestem pewna, że każdego z Was chwyci za serce. Przy żadnej, ale to absolutnie żadnej książce nie płakałam tak, jak przy tej (a wbrew pozorom beksą nie jestem). Po żadnym zakończeniu książki nie płakałam tak, jak po tym. Po żadnym zakończeniu książki, nie przeżywałam jej przez długi, długi czas. O czym dobrze możecie się przekonać, jeżeli zerkniecie na mojego Instagrama. #beksa By the way – nie tylko ja jestem instagramową beksą – dowody na to są publicznie zamieszczone, a instagramowi bloggerzy sami szczerze pisali, że łzy leciały im podczas czytania jedna po drugiej. Mogę Wam napisać jeszcze jedno – zakończenia tej książki nie spodziewa się nikt…

Za duet Will i Clark. Za bumblebee, za Sam’a Claflina, który ma najbardziej urocze dołeczki w policzkach, za najcudowniejszą i najpiękniejszą historię miłosną, jaką miałam okazję poznać, dzięki tej książce. Za to, że dała mi kopa i siłę do zmian. Za to, że trafiłam na nią w takim, a nie innym momencie mojego życia (czego akturat za przypadek nie uważam). Za to, że dała mi nadzieję, że i mnie może czeka jeszcze coś niesamowitego w życiu. Za to, że otworzyła mi oczy. Za to, że pokazała mi, że z przeciwności losu, też można czerpać doświadczenie i wiedzę. Za to, że po jej przeczytaniu słowo „nie potrafię” znika z naszego słownika na dobre. Za to, że niesie za sobą prosty przekaz – „Po prostu żyj dobrze. Po prostu żyj” (Ci z was, którzy czytali tą książkę wiedzą, czyje to słowa).

Za to ją kocham i obiecuję Wam, że też ją pokochacie.

I TUTAJ ZACZYNA SIĘ KONKURS!

20160522_105826Kochani – „Zanim się pojawiłeś”, to książka, która sprawiła, że procesy myślowe w mojej głowie eksplodowały. Dała mi siłę i chęć do zmian. Do tego, żeby korzystać z życia, ile tylko się da. Żeby chwytać marzenia i nie patrzeć na czas, jaki zajmie mi ich realizacja. Bo czas zmarnowany już nigdy do mnie nie wróci. Aby walczyć o swoje i nigdy nie odpuszczać. A kiedy trzeba odpuścić, aby odpuścić z czystym sumieniem i nie mieć z tego powodu wyrzutów..

MOJE PYTANIE KONKURSOWE BRZMI: Jaka książka na Was wywarła największe wrażenie? Jaka książka wniosła coś ważnego i istotnego do waszego życia? Jaka książka spowodowała, że chcieliście zmian? I co takiego dała wam ta właśnie książka? – To są moje konkursowe pytania. :)

NAGRODY!

Za trzy najciekawsze i najbardziej inspirujące odpowiedzi będą następujące nagrody:

książka Jojo Moyes „Zanim się pojawiłeś” oraz olbrzymi plakat filmowy! <3

20160522_10574420160522_105555

ZASADY!

20160522_105533

1. Konkurs przeznaczony jest dla czytelników bloga www.evelife.pl oraz obserwatorów mojego instagrama – www.instagram.com/evelynsmith22

2. Aby wziąć udział w konkursie, w komentarzu pod tym wpisem, pod zdjęciem na instagramie, które znajduje się TU lub na moim profilu fb (można wysyłać odpowiedzi również w wiadomości prywatnej) –  odpowiedz na pytanie konkursowe – „Jaka książka najbardziej wpłynęła na moje życie i co wartościowego do niego wniosła?” – (dłuższa treść u góry).

3. Polub moje konto na FB (TU) oraz Instagramie (TU) a także oficjalny polski profil filmu „Zanim się pojawiłeś” (TU).

4. Na Wasze komentarze czekam do niedzieli (5 czerwca 2016 r.) włącznie.

5. Wyniki zostaną ogłoszone na blogu do niedzieli (12 czerwca 2016 r.).

6. Nagrodę stanowi zestaw książka plus plakat dla trzech osób, których odpowiedzi podbiją moje serducho! <3


Wielkie podziękowania dla pewnej cudownej Instagramowej grupy – oficjalnego polskiego profilu „Zanim się pojawiłes” – za dostarczenie mi plakatów i możliwość przekazania ich dalej w świat! <3 @zanimsiepojawiles <3

Wklejam Wam jeszcze kilka linków (oby zarażać jeszcze bardziej, a co 💕) – i informuję, że ekranizacja „Zanim się pojawiłeś” (ang. Me Before You) wchodzi do kin 10 czerwca! Widzimy się? :)

6 Responses

  1. Gabriela Matwiej

    „Życie na pełnej petardzie”- ks. Kaczkowski otworzył mi oczy na świat! Zdjęłam różowe okulary, zaćmę, sen z powiek i zobaczyłam po co na prawde jestem na tym świecie. Bardzo łatwo jest narzekać, opowiadać o innych, mieć twarde, nawet religijne, zdanie na dany temat, a przecież za każdym z nas stoi jakaś historia, jakieś indywidualne wnętrze, które mtrzeba poznać zanim ocenisz. Zbyt dużo czasu tracimy na to, co niepotrzebne. Pomógł mi także odpowiedzieć na nurtujące pytania, nieścisłości i lepiej zrozumieć ten świat. POLECAM <3

  2. Karolina Klekowska

    Mam pewną książkę, która rozbudziła we mnie coś niezwykłego. Sama fabuła nie była zbytnio poruszająca, ale nie w tym rzecz. W „Szczęśliwym T-Shircie” – bo właśnie o niej mowa – główna bohaterka wyrusza do Indii, aby pomagać charytatywnie. Wtedy zrozumiałam, że ja też chcę zrobić coś, co polepszy komuś choć jedną chwilą. Chciałabym wiedzieć, że robię coś dobrego dla innych, że zmieniam świat na lepsze, że dzielę się tym, co mam i potrafię, aby inni zaznali takiego szczęścia jak ja. Pragnę pojechać gdzieś, gdzie ludzie potrzebują wsparcia, a ja mogę coś dla nich zrobić. Teraz jeszcze nie mogę wyruszyć w taką podróż, ale może za kilka lat uda mi się wziąć udział w takim projekcie. Ta książka uświadomiła mi, że należy działać razem w słusznej sprawie i okazać się człowiekiem, który ze sobą wnosi jasny promyk słońca. Moje życie może nie jet jak z bajki Disney’a, ale jeśli mam gdzie spać, co jeść i nie płaczę po nocach, to nie mam poważnego powodu, aby narzekać. Czuję, że powinnam odwdzięczyć się za dobro, jakie ja sama dostałam i zrobić znaczącą rzecz dla innych ludzi.
    e-mail: gepard1234@op.pl

  3. kornelia

    Piszę do Ciebie ten list,ponieważ chciałabym się podzielić z Tobą  radością  z niedawno znalezionej i przeczytanej przezemnie książki a właściwie powieści Nicolasa Sparksa
    pt.:”Jesienna Miłość” . Wiem iż bardzo lubisz tego typu książki dlatego pozwól że opowiem Ci
    niezmiernie wzruszającą treśc tego wspaniałego dzieła
    literackiego.

    Otóż akcja powieści rozgrywa się w 1958 roku w małym miasteczku położonym w Karolinie Północnej .Książka ta opowiada o pewnym młodym chłopaku Landonie Carterze,który uczy się ostatni rok w szkole średniej a  jego ojciec pragnie aby zdobył wykształcenie
    udając się na najlepszy Uniwersytet. Jednakże ów siedemnastoletni chłopak nie myśli o swojej przyszłości natomiast spędza czas z przyjaciółmi i nic innego nie jest dla niego ważne . Samorząd uczniowski w szkole Landona organizuje bal,niestety młodzieniec nie ma z kim pójść gdyż wszystkie dziewczyny ze szkoły zostały już dawno zaproszone z wyjątkiem jednej wyjątkowej … zwie się Jamie Sullivan ,która pochodzi z bardzo religijnej rodziny, jej ojciec jest pastorem natomiast matka zmarła przy jej porodzie. Jamie dostała biblię którą jej matka zawsze nosiła przy sobie. Landon musiał zaprosić Jamie mimo iż bardzo tego nie chciał,gdyż nie chciał być pośmiewiskiem w szkole. Jednakże po balu znajomość nie urywa się a wręcz przeciwnie oboje chodzą na lekcje dramatu. Spotykają się bardzo często ale oboje nie przyznają się do swoich uczuć względem siebie. Po pewnym czasie dopiero zdobywają się na odwagę. Jednakże Jamie również wyznaje ukochanemu swój sekret…jest to  nieuleczalna choroba – białaczka. Niestety przez dwa lata antybiotyki i inne lekarstwa nic nie działały. Jamie musiała się pogodzić z chorobą i starała się żyć normalnie ,skupiała się jak zawsze na sprwach religijnych jak i niesieniu pomocy innym . Pewnego dnia Landon oświadcza się Jamie ,po czym pobierają się ,jednakże po 5 miesiącach od ślubu dziewczyna umiera.
    Moja droga :)nie ukrywam iż do głębi ksązka ta mnie poruszyła i serdecznie zachęcam cię do przeczytania jej,gdyż opowiada ona o prawdziwej miłości,poświęceniu,młodości,wytrwałości i odwadze dwojga młodych ludzi ,którzy powinni być dzisiaj wzorem dla wielu par ,które darzą się uczuciam jakim jest milość. Jestem pewna ,że powieść ta ci się spodoba i wkrótce będziemy mogły usiąść i podzielić się wrazeniami z przeczytanej książki.

  4. Piszę do Ciebie ten list,ponieważ chciałabym się podzielić z Tobą  radością  z niedawno znalezionej i przeczytanej przezemnie książki a właściwie powieści Nicolasa Sparksa
    pt.:”Jesienna Miłość” . Wiem iż bardzo lubisz tego typu książki dlatego pozwól że opowiem Ci niezmiernie wzruszającą treść tego wspaniałego dzieła literackiego.
    Otóż akcja powieści rozgrywa się w 1958 roku w małym miasteczku położonym w Karolinie Północnej .Książka ta opowiada o pewnym młodym chłopaku Landonie Carterze,który uczy się ostatni rok w szkole średniej a  jego ojciec pragnie aby zdobył wykształcenie
    udając się na najlepszy Uniwersytet. Jednakże ów siedemnastoletni chłopak nie myśli o swojej przyszłości natomiast spędza czas z przyjaciółmi i nic innego nie jest dla niego ważne . Samorząd uczniowski w szkole Landona organizuje bal,niestety młodzieniec nie ma z kim pójść gdyż wszystkie dziewczyny ze szkoły zostały już dawno zaproszone z wyjątkiem jednej wyjątkowej … zwie się Jamie Sullivan ,która pochodzi z bardzo religijnej rodziny, jej ojciec jest pastorem natomiast matka zmarła przy jej porodzie. Jamie dostała biblię którą jej matka zawsze nosiła przy sobie. Landon musiał zaprosić Jamie mimo iż bardzo tego nie chciał,gdyż nie chciał być pośmiewiskiem w szkole. Jednakże po balu znajomość nie urywa się a wręcz przeciwnie oboje chodzą na lekcje dramatu. Spotykają się bardzo często ale oboje nie przyznają się do swoich uczuć względem siebie. Po pewnym czasie dopiero zdobywają się na odwagę. Jednakże Jamie również wyznaje ukochanemu swój sekret…jest to  nieuleczalna choroba – białaczka. Niestety przez dwa lata antybiotyki i inne lekarstwa nic nie działały. Jamie musiała się pogodzić z chorobą i starała się żyć normalnie ,skupiała się jak zawsze na sprwach religijnych jak i niesieniu pomocy innym . Pewnego dnia Landon oświadcza się Jamie ,po czym pobierają się ,jednakże po 5 miesiącach od ślubu dziewczyna umiera.
    Moja droga :)nie ukrywam iż do głębi ksiązka ta mnie poruszyła i serdecznie zachęcam cię do przeczytania jej,gdyż opowiada ona o prawdziwej miłości,poświęceniu,młodości,wytrwałości i odwadze dwojga młodych ludzi ,którzy powinni być dzisiaj wzorem dla wielu par ,które darzą się uczuciam jakim jest milość. Jestem pewna ,że powieść ta ci się spodoba i wkrótce będziemy mogły usiąść i podzielić się wrazeniami z przeczytanej książki.

  5. paulet

    Zgłaszam się jako chętna do pełnienia funkcji właścicielki tego cudeńka :)

    Książka która odmieniła moje życie, a właściwie moje i bardzo bliskiej mi osoby. Książka bardzo ważna dla mnie na pewno nigdy o niej nie zapomnę. A teraz moja opowieść.

    Moja mama często podglądała mnie podczas czytania, mówiła „Co jest takiego w tym czytaniu, że Ty znikasz do innego świata?” Próbowałam jej podsuwać różne tytułu ale bez skutku w żaden sposób nie mogłam jej zachęcić do czytania.

    I nagle BINGO! Odkryłam książkę „Nie oddam dzieci” Katarzyny Michalak (w książce jest opisana raczej relacja tata-dzieci ale wydaje mi się, że z mamą byłaby tak samo emocjonująca) Pomyślałam sobie, że to musi być to, ale najpierw postanowiłam sama przeczytać. Czytałam i płakałam – wszędzie. Ludzie dziwnie patrzyli na mnie w autobusie – zupełnie nie rozumiem dlaczego przecież to żaden wstyd wzruszać się. Moja mama również bacznie mi się przyglądała. Skończyłam ją bardzo szybko i dałam jej do przeczytania, nie musiałam długo namawiać, od razu usiadła i zaczęła czytać.

    Ona też płakała. A kiedy usiadłyśmy razem i rozmawiałyśmy o tej książce – płakałyśmy obie. Spytałam dlaczego tak chętnie przeczytała tę książkę, powiedziała, że widziała jak wielkie emocje wzbudziła we mnie ta książka i była bardzo ciekawa co to za historia.

    Ta książka to totalny rollercoaster na który po raz pierwszy wsiadłyśmy razem.
    Jeśli jej nie czytałyście, polecam. Dajcie się porwać historii opowiadającej o sile miłości jaka łączy rodziców z ich dziećmi i o tym jak w jednej chwili jesteśmy na tym świecie a za chwilę już nas może nie być. Doceniajmy to! Żyjmy z całych sił! A ta książka przeczytana wspólnie przez córkę i mamę sprawi, że więzi łączące je staną się jeszcze silniejsze, zapewniam was o tym – przekonałam się na własnej skórze. :)

    <3 <3 <3

  6. Książka, która w ostatnich dniach bardzo wpłynęła na moje życie to „Bohater” Rhondy Byrner. Ta lektura pomogła mi podjąć decyzję o zmienieniu czegoś w swoim życiu. 1 czerwca złożyłam wypowiedzenie z pracy… . Książka ta to dla mnie rodzaj mapy, która pokazuje mi, jak przejść z mojego obecnego miejsca na Ziemi do najwspanialszego, spełnionego życia, jakie potrafię sobie wyobrazić. Książka uzmysłowiła mi, iż posiadam wszelkie niezbędne przymioty do tego, by odnieść sukces. Książka zachęciła mnie do realizacji własnych pragnień i marzeń, ukazując, że przy przestrzeganiu odpowiednich zasad, osiągnięcie wyznaczonych celów jest możliwe. Ponadto autorka książki i bohaterowi, o których można w książce przeczytać pokazuje, że nie ma ludzi wybranych, dla których przewidziany jest lepszy los. Każdy jest w stanie osiągnąć szczęście, a potrzebne do tego jest jedynie postępowanie zgodne z własnymi pragnieniami.
    Książka uświadomiła mi, jak ważne jest życie według własnej koncepcji. Kierowanie nim w sposób, w jaki chcemy, żeby wyglądało. Można całe życie słuchać gadaniny szefa, że to jest źle, a to do poprawki. Ale można też założyć własną firmę, i samemu sobie być szefem. Można się bać. Ale można pokonać strach i robić rzeczy, o których wcześniej nie byliśmy nawet w stanie pomyśleć. Odwaga i wiara we własne siły nadaje kształt naszej przyszłości.

Leave a Reply