1
Sty
2015
5

Pomyśl w końcu o sobie! – czyli Noworoczny, gościnny post Moniki

Cześć :) Co prawda nie mam doświadczenia z pisaniem motywacyjnych postów, ale jak Ev prosi, to ciężko jest odmówić 😉 Wymyśliłam sobie jednak zadanie. Chciałam napisać tekst, który niósłby przesłanie na 2015 rok, żeby móc go zacząć z pełną parą.

10559860_916770375002895_4740653325095753579_n (1)Nic bardziej nie sprzyja wieczornym przemyśleniom niż spokojna muzyka i małe świąteczne lampki powieszone w pokoju, tworzące tajemniczą i magiczną atmosferę. W takie wieczory jak ten lubię zwolnić na chwilę i zastanowić się nad rzeczami, które są dla mnie w życiu ważne, snuć plany lub robić podsumowania. Na co dzień, pewnie jak większość ludzi, jestem zbyt zabiegana, żeby poświęcić czas na tak „błahe” przemyślenia jak zastanawianie się czy to, co robię w życiu jest słuszne, czy gdzieś się czasem nie pogubiłam lub czy coś można byłoby zrobić lepiej. Czasem musimy jednak pogadać sami ze sobą, żeby dowiedzieć się, czego tak naprawdę chcemy i potrzebujemy. Okres Świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku jest szczególnym czasem, kiedy szara codzienność usuwa się na dalszy plan, a my sami włączamy przemyśleniowy tryb.

Długo się zastanawiałam, pod jakim hasłem powinien przebiegać nadchodzący 2015 rok i myślę, że w końcu znalazłam. Jest to hasło przyznam dość oklepane, ale jeśli przełożymy je na konkretne sytuacje z naszego życia, wydaje się bardzo prawdziwe.

Mam na myśli stwierdzenie – „Pomyśl w końcu o sobie”.

Dlaczego myślenie o sobie jest takie istotne? Od lat utwierdzam się w przekonaniu, że jeśli człowiek czuje się szczęśliwy, to jest w stanie więcej dawać z siebie innym i umie od innych czerpać garściami. Do człowieka szczęśliwego dobro, którym dzieli się z innymi, wraca ze zwielokrotnioną siłą. Bardzo mocno w to wierzę. Jednak zadajmy sobie ważne pytanie – Jak stać się szczęśliwym? Okazuje się, że dla wielu osób jest to trudne i niekiedy stanowi poważne wyzwanie. Czasem ludzie tak mocno koncentrują się na niepowodzeniach, jakie ich w życiu spotykają, na mankamentach i przeszkodach, że zapominają o pierwszej rzeczy, którą powinni zrobić. Po pierwsze powinni pomyśleć o tym, aby zaakceptować i pokochać siebie. Powinni postarać się ze wszystkich sił skupiać na tym, co jest pozytywne w ich życiu. Powinni dbać o to, aby wzbudzać w sobie poczucie szczęścia nawet w sytuacji, w której się znajdują, a nie tylko wtedy, kiedy wszystko idzie jak po maśle. Sądzę zatem, że jak każdy postara się wykrzesać z siebie akceptację i szczęście tego dnia, to kolejny, który przecież zawsze z założenia ma być lepszy, może mile zaskoczyć i przynieść więcej powodów do szczęścia. Czasem więc trzeba powiedzieć sobie –  Hej! Jesteś super! :) Pomyśl, co mogłabyś bądź mógłbyś zrobić dla siebie i co pomogłoby Ci pokochać siebie. Ale nie czekaj i nie odkładaj na później walki o siebie, bo tylko działanie pozwoli Ci być tym, kim chcesz być. Ev w jednym ze swoich postów napisała coś, co zapadło mi w pamięć i powtarzam to sobie ilekroć nie chce mi się i odpuszczam:

„Leżysz? A więc usiądź…
Jeżeli siedzisz – Wstań!
Jeżeli stoisz – zacznij chodzić!
Jeżeli chodzisz – zacznij biegać…”

Jak przeczytałam to za pierwszym razem, to zrozumiałam, że trzeba dążyć do własnego szczęścia, bo życie jest za krótkie, żeby marnować je na narzekanie, użalanie się, niezadowolenie czy inne tego typu rzeczy. A jak sami nie weźmiemy się za nasze życie i nie zaczniemy działać, aby ułożyć je po swojemu to nikt za nas tego nie zrobi.

No ale ale, chciałabym zagłębić się w jeszcze inną odsłonę „nie myślenia” o sobie niż ta opisana wyżej. Czytałam o tym w wielu miejscach, słuchałam różnych ludzi i im bliżej końca roku, tym częściej zdarza mi się spotykać wypowiedzi dotyczące tego, że wielu osobom brakuje momentu tylko dla siebie i koncentracji na własnym szczęściu. Twierdzą, że za mocno skupiają się na innych zamiast na sobie. Jedni nazywają to poświęceniem, niesieniem pomocy, byciem uczynnym, a inni naiwnością, uległością, brakiem asertywności czy zezwoleniem na wejście sobie na głowę. No cóż, dotyka to wiele osób –między innymi mnie. Cierpię na syndrom „ potrzeby zbawiania świata” niekiedy zapominając przy tym o sobie i własnych potrzebach. Otóż „cierpię” na ten syndrom w zasadzie z dosyć prostych przyczyn – po pierwsze to często silniejsze ode mnie, po drugie daje mi to ogromne poczucie spełnienia/szczęścia/satysfakcji i po trzecie naprawdę bardzo to lubię. Jednak wszystko byłoby pięknie, gdybym nie siadała sobie w takie wieczory, jak ten i nie myślała –  Kurcze, a gdzie tu jestem ja? Mam tyle pomysłów, planów i marzeń, ale nie mam kiedy i nie mam jak ich realizować, bo ciągle ktoś mnie potrzebuje. A przynajmniej tak mi się wiecznie wydaje. To jest moment na powiedzenie sobie „STOP”.  I tu muszę podziękować wszystkim cudownym ludziom, którzy mnie na te światłe wnioski nakierowali i mówili Moniu, nie staraj się uszczęśliwiać wszystkich dookoła, pomyśl też o sobie. Dziękuję zatem moim tzw. Aniołom Stróżom, czyli najważniejszym dla mnie osobom, które wpłynęły na to, kim jestem teraz i pojawiły się w strategicznych momentach mojego życia, naprostowując mnie, czasem nie zdając sobie nawet z tego sprawy. Swoją drogą polecam każdemu zastanowić się, kto jest jego Aniołem Stróżem, bo na każdego z nas ktoś wpłynął i ukształtował, czasem porządnie piorąc mózg, kiedy było to konieczne, a Nowy Rok to zdecydowanie moment, aby im podziękować. Ja te wyjątkowe osoby bardzo cenię, bo dzięki nim nauczyłam się, że własną definicję szczęścia powinnam zmodyfikować o ten właśnie ważny element – myślenie w pierwszej kolejności o sobie. A kiedy to wszystko ładnie sobie zsumujemy, to receptę mamy gotową -> Jeśli myślimy o sobie i swoim szczęściu najpierw, a potem dopiero o szczęściu innych, to w konsekwencji mamy zarówno możliwość ofiarowania im z siebie dużo dużo więcej, jak i zachowujemy odpowiedni balans w życiu, przeżywając je na swój własny sposób. Według mnie kombinacja doskonała. Pewnie czytając to myślicie sobie, że jestem idealistką, która sądzi, że wszystko jest takie proste i… w zasadzie nie mylicie się. Bardzo wierzę w to, że bycie szczęśliwym jest proste, bo za wszelką cenę nie chcę sobie utrudniać tego zadania, skoro niekiedy życie samo stawia nam różne wyzwania i przeszkody. Chcę uwierzyć i kierować się tą idealistyczną definicją, bo zwyczajnie dzięki temu żyje się lżej i prościej.

Zgodnie z powyższymi rozważaniami w nadchodzącym 2015 roku życzę Wam, abyście myśleli o sobie i o tym, co Was uszczęśliwia. Pozwólcie sobie na odnalezienie siebie w tym życiowym zgiełku i pędzie oraz pozwólcie sobie na spełnienie, bo dzięki temu staniecie się lepsi, silniejsi i szczęśliwsi.

PhotoGrid_1416500144323

P.S. Jednym z moich Aniołów Stróżów – w tym przypadku FitStróżem jest Ev. Czerpcie garściami od tej szalonej endorfinoholiczki, bo takich ze świecą szukać!! 😀

10877920_915182698494996_1749760374_nPozdrawiam!
Monia – socjolożka z zawodu, psycholożka z potrzeby, a filozofka z zamiłowania. 😉

Leave a Reply