29
Mar
2016
6

PIERWSZA WIOSENNA PRZEJAŻDŻKA ROWEROWA, NOWA OFERTA LIDLA I KILKA SWOBODNYCH PRZEMYŚLEŃ

Hej, hej! :)

Z tej strony Ev, która właśnie wpadła do domu z rowerowej przejażdżki, pierwszej w tym roku, w iście wiosennym klimacie.

Mamy aktualnie – (jeszcze, bo piszę tego posta właśnie w tym dniu) Drugi Dzień Świąt – Lany Poniedziałek i trzeba przyznać, że pogoda w tym roku dopisała idealnie. Jest pięknie – ciepło, słonecznie, wiosennie i optymistycznie. Tym sposobem postanowiłam, że idealnym sposobem na odejście od świątecznego stołu, bez konieczności pozostawiania rodzinki samej – wybierzemy się na wspólną rowerową przejażdżkę.

Bez kilometromierza, bez endomondo. Rekreacyjnie i z czystej przyjemności. I wiecie co? Cudownie było się tak wyrwać w teren, po zimowym zawieszeniu, które towarzyszyło mi przez kilka ostatnich miesięcy. A jeszcze cudowniej było zdobyć trochę treningowych endorfin, które w ubiegłym tygodniu zupełnie mnie opuściły. Wiosenne przesilenie chyba zbyt mocno zaczęło dokuczać mojemu organizmowi, gdyż postanowił się porządnie zbuntować. Dałam mu tydzień na regenerację, tym sposobem nowy tydzień mogę rozpocząć (prawie) w pełni sił.

Wybrałam też rower, nie bez powodu – a mianowicie bardzo chciałam przetestować kilka rzeczy, które dostałam w wielkiej pace – niespodziance od LIDLA! Tak jest, LIDL od 29 marca wprowadza do swoich sklepów specjalną ofertę rowerową, obejmującą praktycznie cały rowerowy asortyment. W mojej paczce znalazła się między innymi rewelacyjna bluza (to właśnie ją porządnie dzisiaj przetestowałam), koszulka rowerowa, spodnie rowerowe oraz rękawiczki na rower.

20160328_17322320160328_17201420160328_170442

Bluzę, którą widzicie na zdjęciach, szczerze uwielbiam i to na niej się dzisiaj skupię i to ją wam właśnie chcę polecić! Nie myślałam, że LIDL produkuje tak fajne sportowe ciuchy, bo też nigdy nie korzystałam z ich oferty. Natomiast szczerze zmieniłam zdanie, gdy ją założyłam.

Bluza jest z serii sportowej Crivit. Jest wykonana z bardzo fajnego, dobrego materiału. Serio, gdybyście położyli obok niej bluzę z nike (droższą od tej kilkukrotnie) i zdjęli wszystkie znaczki firmowe, to ciężko by było odróżnić, która jest która.

20160328_17064520160328_171123Ta jest niesamowicie komfortowa w noszeniu. Bardzo fajnie przylega do ciała, ale nie krępuje ruchów. Na dole, przy szwach ma wszytą gumkę, która powoduje, że podczas jazdy na rowerze (a nawet biegania, bo go tego oczywiście też spokojnie się nada), nie podjeżdża nam do góry i nie odsłania gołych pleców, czego szczerze nieznoszę! Od środka wyszyta jest oddychającą siateczką, która pozwala na wentylację podczas treningów, ale nie przepuszcza zimna z zewnątrz. Bluza posiada również dwie kieszonki na plecach, w które spokojnie możemy schować telefon, lub jakąś międzytreningową przekąskę, jeżeli wybieramy się na dłuższą przejażdżkę. Oprócz tego ma na sobie odblaskowe znaczki, ale w takich bluzach rowerowych to jest konieczne. Jeżeli szukacie bluzy w komfortowej cenie, która będzie dobrze się sprawdzać podczas treningów, a do tego będzie uniwersalna, to polecam zerknąć na nią przy najbliższych zakupach, o ile oczywiście reflektujecie zakupy w sieci LIDL. :) Sprawdzi się rewelacyjnie i u początkujących sportowców, którzy nie chcą wydać majątku na sportowe ciuchy i u starych sportowych wyjadaczy. :)

Oprócz tego, dostałam również masę zdrowych produktów, które od 29 marca są objęte promocją sklepu LIDL – szykujcie się więc, na propozycję zdrowego śniadania i fajnych przegryzek!


Co do samego rowerowania, to nie mam pojęcia ile kilometrów zrobiłam na dzisiejszym treningu i zupełnie mnie to nie interesowało, bo tak jak pisałam na początku – nie włączyłam endomondo, jak zwykle miałam to w zwyczaju. Wszystko na czym mi dzisiaj zależało, to wyciszenie i odpoczynek, ale aktywny.

20160328_173708Kiedyś dobry trening oznaczał dla mnie to, ile kilometrów jestem w stanie pokonać w danym czasie. Ile powtórzeń w interwałach jestem w stanie wytrzymać. Jak moja sylwetka na tym korzysta. To, ile kalorii przy tym spalę. I wiecie co? Mam wrażenie, że te czasy są daleko za mną. Życie płynie dalej, zmienia się to, co nas otacza, a także zmieniają się priorytety. Kiedyś zależało mi na wyglądzie nie na zdrowiu. Teraz zależy mi tylko na zdrowiu, kwestię wyglądu zostawiłam daleko ze sobą, razem z masą kompleksów, które towarzyszyły mi od małego. Sport to dla mnie trening przede wszystkim umysłowy. To czy był dobry, czy był do bani, oznacza dla mnie, to czy się po nim uśmiecham i idę spać ze spokojną głową, czy też nie. Nie to, czy waga mi spada, a tkanka tłuszczowa topnieje w ekspresowym tempie.

20160328_173239Można sobie pomyśleć, że no jak to.. osoba, która postanowiła się udzielać na temat swojego FIT życia, nie wyznacza sobie sylwetkowych celów? Nie mówię, nie, nie mówię, nigdy. Ale mój aktualny stan zdrowia i ducha uświadamia mnie w tym, że najważniejsze jest to, jak ja sama czuję się ze sobą, nie to jak wyglądam. Jeżeli czuję się dobrze, bez wyraźnie zarysowanych mięśni, to wiem, że jeżeli zapragnę wyrzeźbić na nowo sylwetkę, będę to robić na zdrowych zasadach i cierpliwie czekać na efekty. W tym momencie nie jest mi to absolutnie potrzebne do szczęścia. Moim szczęściem jest teraz to, kiedym mogę odebrać wyniki badań od lekarza i odetchnąć z ulgą.

20160328_173246Dorosłam w swojej fitnessowej drodze. Nabrałam niezbędnego dystansu, który jest potrzebny każdemu. Idę po niej teraz przed siebie, ale spokojnie. Bez wyrzeczeń, bez ekstremalnie ciężkich treningów. I cieszę się wiosną jak jasna cholera!

Siedząc całymi dniami w biurowcu, oglądam de facto słońce przez okna w kancelarii (o ile takowe postanowi zaszczycić warszawskie niebo). Teraz, gdy dzień jest dłuższy i dłużej jest widno, mogę sobie pozwolić po powrocie z pracy na spacer, przebieżkę (do których planuję wrócić niebawem), a także rower. Kocham wiosnę. :) Bo kto jej nie kocha?

Do następnego Kochani!

Ev. :)

Leave a Reply