10
Gru
2014
6

O mojej diecie – co jem, czego unikam i czy dalej trzymam się swoich postanowień?

Dieta to duże i niesprecyzowane słowo – zwykle kojarzące się z masą wyrzeczeń, rutyną i hamowaniem ślinotoku, gdzie tylko popadnie.

Owszem – popularne diety przywołują takie skojarzenia i to jest złe – bo samo w sobie stosowanie restrykcyjnych diet, zaplanowanych dzień po dniu jest dla nas złe!

Będę to powtarzać do znudzenia ale,

DIETA TO ZMIANA STYLU ŻYCIA, A NIE ROZWIĄZANIE NA KRÓTKĄ METĘ!

Musisz to zrozumieć i zastosować, bo inaczej wszelkie Twoje starania pójdą na marne!

P1300131

Stosowanie popularnych diet, typu Dunkana, jest wyniszcząjące dla organizmu i pod względem fizycznym i psychicznym. Idąc dalej, po odstawieniu takiej diety kilogramy wracają z nawiązką dwa razy większą. Tak jest zawsze – bez wyjątków!

Nie będę wam powtarzać, jak zmiana nawyków żywieniowych wyglądała u mnie, bo możecie przeczytać sobie o tym w TYM poście.

Jak wygląda moja dieta aktualnie?

Czy dalej trzymam się swoich postanowień? Oczywiście! Nie zrezygnuję z nich nigdy, tego jestem pewna. Zbyt długo wprowadzałam je w swoje życie, ucząc się krok po kroku, o co chodzi w zdrowym odżywianiu, by teraz wcisnąć tą wiedzę w kąt mojego mózgu i wrócić do złych i niezdrowych nawyków (bo tych było całkiem sporo).

P1280045

 CO JEM?

Moja dieta jest różnorodna – czyt. nie stosuję żadnej konkretnej! Nie mam rozpisanego planu żywieniowego dzień po dniu, godzina po godzinie – chyba bym z czymś takim zwariowała. Nie lubię popadać w rutynę w jedzeniu, staram się, żeby każdego dnia jeść w miarę różnorodnie!

  • Stawiam po prostu na zdrowe produkty, nieprzetworzone, nienaładowane toną chemii i innych substancji, po których moglibyśmy świecić jak żarówki.
  • Dzień zawsze zaczynam od śniadania – porządnego śniadania – z pełnowartościowych produktów. Zazwyczaj na plan wchodzą płatki owsiane z dodatkami. Staram się, żeby zawrzeć w nim także sporo białka, które powoduje uczucie sytości na dłużej, przez co nie kusi mnie by podjadać w ciągu dnia.
  • Jeżeli chodzi o produkty z których korzystam – nie szukam takich, które są gluten free, lub eko, itp. Jeżeli wybieram mleko na zakupach – stawiam po prostu na normalne, nie roślinne ( zwracam uwagę tylko na to, by było chude). To samo tyczy się reszty nabiału. Nie jestem uczulona na laktozę (na szczęście), więc nie muszę wprowadzać zmian pod tym kątem. Jeżeli wybieram jogurt grecki – to zawsze ten bez dodatku cukru i mleka w proszku. Po prostu rozsądnie czytam etykiety, za każdym razem, gdy chcę spróbować czegoś nowego.
  • Jem dużo jajek, które są najlepszym naturalnym źródłem białka!
  • Zwracam uwagę na węglowodany. Nie jem w ogóle słodyczy i tym podobnych rzeczy w ciągu tygodnia. Zamiast tego, staram się jeść dużo owoców, ale tylko do godziny 16, później z nich rezygnuję. Zauważyłam, że jedzenie owoców na noc, za bardzo mnie pobudza – w końcu owoce, to też cukier! Też trzeba na nie uważać, szczególnie jeżeli mamy na celu utratę kilogramów.
  • Węglowodany złożone – uwielbiam jeść kaszę! Moja ulubiona ostatnio to jaglana. Lubię też włączać do diety pełnoziarnisty ryż (białego nie jem). Jeżeli wybieram makaron, to również stawiam na pełnoziarnisty, lub szpinakowy, ale generalnie, raczej go unikam.
  • Jeżeli chodzi o warzywa – nie stosuję tutaj umiaru! Warzywa staram się podjadać w ciągu całego dnia, dodawać je do każdego posiłku, lub stosować jako przegryzki. Lubię zarówno surowe, jak i gotowane, lub pieczone w piekarniku.
  • Wciąż staram się jeść więcej ryb, z ktorymi mam problem – po prostu za nimi nie przepadam! Lubię łososia, i to na niego zwykle pada mój wybór. Oprócz tego lubię makrelę i tuńczyka.
  • Nie unikam mięsa – lubię kurczaczka, chociaż czasami po prostu nie mam na niego ochoty. Zawsze jednak albo go gotuję, albo piekę w piekarniku w naturalnych ziołach i przyprawach.
CZEGO NIE JEM
  • Zrezygnowałam z musli, które kiedyś uwielbiałam, i które zawierają tonę ukrytego cukru w sobie. Tak samo unikam słodzonych serków smakowych, i tego typu pseudo zdrowych produktów.
  • Słodyczy w ciągu tygodnia nie dotykam, nie kupuję i jakoś specjalnie mnie do nich nie ciągnie. Takie mam postanowienie i jak do tej pory udaje mi się! Serio, kiedyś nie do pomyślenia było dla mnie to, żeby zrezygnować ze słodyczy! Teraz jem je tylko w weekendy. I to mi w zupełności wystarcza.
  • Nie jem fastfoodów, typu McDonald – szczerze, nie pamiętam kiedy ostatni raz zjadłam tam cokolwiek. Nie to, że muszę walczyć ze sobą, żeby się tam nie wpakować i nie wylądować z toną jedzenia w brzuchu – po prostu w ogóle mnie do nich nie ciągnie. Baa, po obejrzeniu Super size Me, jestem pewna, że nigdy tam już niczego nie zjem.
  • Nie używam cukru – ani białego, ani trzcinowego, ani brązowego – cukier to cukier – jedno zło (w nadmiarze oczywiście). Aktualnie stawiam na miód – i wybieram ten naturalny, ze sprawdzonej pasieki, bo nie mam na niego uczulenia. Co śmieszne, jeszcze do całkiem niedawna miałam okropne uczulenie na miód! Jak się okazało – tylko na ten z dodatkami.
  • Nie smażę! Zrezygnowałam ze smażonych produktów całkowicie! Oliwę z oliwek używam jedynie do sałatek, lub do pieczenia warzyw. Oleju nie używam w ogóle.
  • Unikam pieczywa, a białego nie jem nigdy. Co do reszty, zwracam uwagę na to, by było faktycznie pełnoziarniste a nie barwione, by na takie wyglądało. Pomimo to, jem je raczej rzadko.
SUPLEMENTY

Czy stosuję odżywki, wspomagacze odchudzania i tym podobne produkty? Nie! Jestem zwolenniczką naturalnych suplementów. Jedyne co łykam, to witamina C i tran. Nigdy nie stosowałam odżywek białkowych. Nie mówię, że tego nie spróbuję bo pewnie ciekawość w końcu zwycięży, ale na razie nie odczuwam potrzeby by zacząć z nich korzystać.

LICZENIE KALORII

No właśnie, czy liczę aktualnie kalorie? Nie – aktualnie ich nie liczę, jednak jeszcze kilka miesięcy temu liczyłam i zapisywałam wszystko co jem. Wiem ile mniej więcej kalorii muszę spożywać dziennie – moja działka to 1500 – 1700 kcal na dobę. 1500, przy redukcji, kiedy chcę zgubić trochę tkanki tłuszczowej, a aktualnie niezbyt na to stawiam.

PhotoGrid_1417552345657

Liczenie kalorii dużo mi dało – bo czasami kompletnie nie zdajemy sobie sprawy, ile ich dziennie spożywamy! Pomogło mi to wprowadzić odpowiednią dyscyplinę, i pomimo tego, że aktualnie ich nie liczę, wiem, na ile mogę sobie pozwolić.

Przy liczeniu kalorii zauważyłam, że efekty ćwiczeń i diety przyszły zaskakująco szybko – było je widać z tygodnia na tydzień. Jest to dobry sposób dla osób, które chcą wprowadzić redukcję – powinniście zacząć właśnie od obliczenia swojej dziennej dawki kalorii, którą musicie przyjmować.

DZIENNIK

PhotoGrid_1417632011007Tak jak wspomniałam wcześniej, prowadziłam dziennik posiłków, gdzie zapisywałam dokładnie co jadłam w ciagu dnia, o której godzinie, i ile kcal miał mój posiłek. Przez kilka miesięcy zaniedbałam ta sprawę, jednak od tygodnia prowadzę dziennik Ewy Chodakowskiej (jest w fazie testów, więcej o nim soon), i jak na razie jestem w miarę zadowolona. Jest to niewątpliwie trochę inna sprawa, niż prowadzenie swojego dziennika, gdzie możemy rozpisać się jak szaleni o wszystkim, gdzie chcemy, o czym chcemy – jest o wiele bardziej personalny niż ten. Tak czy inaczej – polecam pisanie dziennika szczerze!

CHEAT MEAL

Praktykuję i wprowadzam jak najbardziej – raz lub dwa razy w tygodniu – zazwyczaj w weekendy. Kiedy idę na jakąś imprezę, wychodzę ze znajomymi, kiedy nadchodzą święta – nie odmawiam sobie, ale zawsze mam w głowie jedno słowo – UMIAR!


P1300126Czy moja dieta jest idealna i perfekcyjna? NIE! Dużo jej do takiej brakuje. Wciąż wyłapuję błędy, które popełniam i cały czas uczę się je eliminować, jednak teraz wiem, kiedy robię źle i zdaję sobie sprawę, z tego, że jedzenie śmieciowego jedzenia niszczy moje starania i wysiłek jaki wkładam w ćwiczenia.

Trzymajcie się i do następnego!

Ev :)

Leave a Reply