5
Lut
2015
6

Mój FITStyczeń – czyli podsumowanie miesiąca!

110,4097″]

Za nami pierwszy miesiąc nowego roku – miesiąc wzmożonych planów, motywacji i nadziei na lepsze jutro!

Miesiąc w którym postanowienia teoretycznie mają spełniać się na pstryknięcie palcami!

Jaki był mój styczeń?

20150106_190320

Był pełen motywacji i determinacji!

Nie pamiętam, kiedy byłam aż tak bardzo zawzięta w swoich postanowieniach. Zwykle motywacja do ćwiczeń i trzymania diety mnie nie opuszcza. Jednak wiadomo, jak to w życiu bywa, czasami też mam dzień, w którym nic mi się nie chce, ale generalnie zdarzają się one bardzo rzadko. I dobrze! Za to kocham swój charakter – jak coś postanowię, to trudno mi z tego zrezygnować, choćby się waliło i paliło!

Ale do rzeczy!

TRENINGI

 

W styczniu, miesiącu liczącym 31 dni – trenowałam w 26 z nich – wyszło ponad 31 godzin treningowych
!
Ładna liczba, no nie? Biorąc pod uwagę to, że w moje dni wolne i tak robiłam jakieś lekkie rozciąganie lub relaksującą jogę (przypadłość cierpiących na sportowe adhd – nie potrafimy usiedzieć na tyłku, nawet w rest day).

Trzy razy w tygodniu chodziłam na siłownię. Wróciłam na nią pod koniec grudnia. Treningi zaczęłam od podstawowego planu na wzmocnienie całego ciała – bo to też było moim priorytetem.

20150116_191903

W połowie stycznia zaczęłam bardziej zaawansowany plan treningowy, skupiający się na poszczególnych partiach mięśni. Zwiększyłam również ciężar na maszynach, co także znacznie podniosło poziom trudności treningów. Ale wiecie co? Na początku czułam się tam „dziko”, bo byłam przyzwyczajona do ćwiczeń w domowym zaciszu. Peszyła mnie trochę obecność innych osób. Jednak po kilku tygodniach doszłam do niezwykle błyskotliwego wniosku, a mianowicie – kto się przejmuje tym, czy ktoś inny się gapi na Ciebie na siłowni, jak się pocisz i zaciskasz zęby? Cel jest taki sam u wszystkich, którzy tam przychodzą! Też się pocą, też zaciskają zęby, a nawet krzyczą w niebo głosy 😀 Who care’s! Robiłam swoje i starałam się to robić jak najlepiej. Nie wiem dlaczego, ale ćwiczenia na maszynach z ciężarami zaczęły sprawiać mi wielką frajdę. Chociaż nie powiem, mięśnie palą żywym ogniem, ale! O to właśnie w tym wszystkim chodzi! Szczegółowy plan treningowy opiszę w oddzielnym poście niebawem.

20150129_171101Co zauważyłam po tym czasie? Że znacznie wzmocniłam ręce, barki i nogi. Moje łapy to moja kiepska strona – zawsze były słabe i chudziutkie. Pomimo tego, ile już ćwiczę, dalej pozostawały w tyle za resztą ciała. Po 1,5 miesiąca ćwiczeń na siłowni są o wiele silniejsze! Poprawił się też lekko zarys bicepsa i tricepsa.

Jeżeli chodzi o nogi, to tu chyba widać największy progres. Zawsze uważałam, że dostałam w prezencie dwa bezkształtne patyki. Teraz zmieniły się w bardziej kształtne! Nie jestem tym typem dziewczyny, który gdera, że poszło jej w nogi i zrobiły się większe od ćwiczeń – to mnie akurat cieszy! :)

20150123_100739-horz

Na ćwiczeniach skorzystał również brzusio, chociaż na siłowni poświęcałam mu najmniej czasu. Tutaj większą rolę odegrała czysta dieta.

W domu 3 razy w tygodniu trenowałam interwały. Wybierałam zazwyczaj któryś trening z serii Insanity. Kiedyś myślałam, że nie uda mi się w życiu ukończyć chociażby jednego treningu. A jednak, ukończyłam! I idzie mi to coraz lepiej. A satysfakcja po zakończonym Insanity – bezcenna! Mój ulubiony? Cardio Abs – rewelacyjne ćwiczenia na brzuch, bez tradycyjnych brzuszków.

DIETA

 

Przez okres Świąt i Sylwestra było z nią różnie, jednak od nowego roku przyznaję sama przed sobą – odwaliłam kawał dobrej roboty! Trzymałam ją tak, jak sobie postanowiłam. Nie robiłam żadnych odstępstw. W ciągu pierwszych dwóch tygodni nie było nawet żadnych cheat meal’ów, bo kompletnie mnie do nich nie ciągnęło. Potem na ewentualne słodkości pozwalałam sobie w soboty, bądź niedziele – wybór zwykle padał na milkę oreo <3

Styczeń to też miesiąc, w którym przekonałam się do owsianki! Kto by pomyślał! Jestem sama w szoku, bo szczerze jej nie znosiłam. Okazało się, że problem tkwi w tym, że nie umiałam jej odpowiednio doprawić. Znalazłam na nią idealny sposób i teraz zaraz po przebudzeniu pędzę do kuchni, żeby sobie ją szybko przygotować. Teraz gości u mnie nawet w pracy.

20150107_092953

Tutaj: 4 łyżki płatków owsianych, łyżeczka kakao, łyżka odżywki białkowej, cynamon na oko, łyżeczka miodu i płatki migdałowe (na zmianę z granatem).

20150120_153229Zaczęłam również stosować odżywkę białkową, którą dostałam do przetestowania od sklepu kulturystyka.sklep.pl. Wkrótce pojawi się z nią kilka szybkich i prostych przepisów!

INNE

Nie mogłabym pominąć pewnego niezwykle dla mnie ważnego, faktu, jakim jest to, że właśnie w styczniu stuknął mi 1 000 na fanpage’u facebooka! Czy wyobrażacie sobie, jak bardzo cieszyłam się z tego powodu? Nigdy w życiu nie pomyślałabym, że będzie tu zaglądać tyle osób! Że nawiążę tyle nowych znajomości z innymi sportowymi fejsbukowiczami! Że tyle z Was będzie do mnie pisać, tyle miłych rzeczy! Dziękuję po stokroć! :*

W końcu wzięłam się w garść i wybrałam nowe buty do ćwiczeń, chociaż wciąż mam sentyment do moich Free Run’ów z Nike. Tak, to ja – wariat, który potrafi przywiązać się nawet do butów sportowych!

P1300701

Wybór padł na Adidas Supernowa Sequence Boost 7, i nie  będę owijać w bawełnę – kolor mnie urzekł i nie chciałam innego! Buty na szczęście okazały się strzałem w 10tkę i jestem z nich bardzo zadowolona. Recenzję sporządzę w oddzielnym poście, bo zdecydowanie na to zasłużyły!

20150120_161953

PODSUMOWUJĄC

Styczeń pod względem treningowo – dietowym, uważam za jak najbardziej udany! Tak trzymać Ev!

Luty będzie dla mnie zdecydowanie wyzwaniem. Czeka mnie lekka zmiana trybu życia, w którą muszę zmieścić również treningi i gotowanie jedzenia do pracy. Ale, nie poddajemy się – działamy, a będziemy z siebie dumni!

Pozdrawiam cieplutko!

IMG_20150129_145956

Ev&Dyzio :)

5 Responses

Leave a Reply