1
Mar
2015
4

Mój FITluty!

Luty, luty.. i..właściwie gdzie ten luty?? Kiedy minął? Masakrycznie szybko!

O ile styczeń był miesiącem mega aktywnym, o tyle mój luty był..ciężki. Nowa praca, nowe obowiązki, dużo stresu.. mało siły.. tak go mogę podsumować..

Ale pod początku

TRENINGI!

20150208_090955-horzMusiałam znowu zacząć je godzić z pracą.

Do domu wracam zazwyczaj około 18:30, robię godzinkę odpoczynku i trenuję!

IMG_20150207_104803W tym miesiącu było jednak ciężko. Nie chodzi o motywację, bo ta wciąż ze mną jest (piękna symbioza!), ani o brak czasu, chociaż z tym też jest krucho! Chodzi przede wszystkim o to, że zaczęłam czuć się naprawdę przemęczona i przetrenowana do tego stopnia, że podczas jednego treningu zasłabłam..IMG_20150210_060641

Przestraszyło mnie to strasznie, bo takie rzeczy nie zdarzały mi się podczas treningów nigdy! Wręcz odwrotnie – to ćwiczenia zawsze mnie napędzały i dodawały energii.

Coś się jednak stało, więc zdecydowałam, że moje zdrowie jest najważniejsze i na tydzień odpuściłam wszelką aktywność fizyczną. Czy to pomogło? Trochę tak. Nabrałam siły, jednak wciąż jej mało co mnie bardzo martwi.

IMG_20150208_105359Zredukowałam więc treningi to 4-5 tygodniowo. Gdy zacznę wracać do normy, zwiększę ich ilość i intensywność. Na razie jest więc w miarę spokojnie, ale nie pusto :) Bo ćwiczę dalej i..

DIETA

Jem czysto! Wiecie, spodobało mi się takie codzienne gotowanie do pracy. O ile lepiej czuje się człowiek, który wychodząc z domu wie, że będzie mógł w ciągu dnia zapełnić brzusio czymś zdrowym, pysznym i pożywnym!

PhotoGrid_1424687273745 (1)

Do pracy zabieram zazwyczaj trzy pojemniki: jeden ze śniadaniem – owsianka – cały miesiąc! Drugi z przegryzkami – tutaj bywa różnie – pojawiają się orzechy, migdały, suszone daktyle, batony proteinowe i czasami kilka kostek gorzkiej czekolady. Trzeci to mój obiad – i tu też jest różnie! Ostatnio upodobałam sobie pieczone bataty. Do tego sałata, rukola, pieczone buraki, kukurydza, papryka, pestki słonecznika prażone, ser feta i voila! Pychota :) A jak zdrowo!

RANDOM

IMG_20150221_154503-horzgCiapnęłam włosy! Tak, w końcu to zrobiłam :) Pewnie zastanawiacie się co w tym ekscytującego? Otóż ja – Ewelina – jestem istotą, która przywiązuje się do wszystkiego niezwykle mocno. I do ludzi, i do przedmiotów i do takich głupot jak własne włosy na głowie. Cóż na to poradzić!

Dla mnie więc to był odważny krok, ale cieszę się, że to zrobiłam! Jest mi lżej, włosy myję i suszę w 10 minut! Oszczędność czasu i dobre samopoczucie gwarantowane 😀 Czasami trzeba coś zmienić w swoim wizerunku. Ja od kiedy pamiętam miałam długie, lub średnio długie włosy. I tadaaaam! Ev taka odważna jest 😀

Przeczytałam drugi raz tą samą książkę. Też tak czasami macie, że sięgacie drugi (trzeci, czwarty, piąty, etc.) raz po ten sam tytuł? Mi zdarza się to niezwykle rzadko (wyjątkiem była Twilight Saga w czasach liceum, bez komentarza!). Mam jednak pewną książkę, którą po prostu muszę poczytać, kiedy mam specyficzny, ciężki czas w życiu. Taką, która naprostuje mi kilka spraw w głowie i napełni mnie lekką wiarą w lepsze jutro. Taką, która utrzyma mnie w pionie, kiedy dzieją się nieciekawe i nieprzyjemne rzeczy naokoło. Dla mnie taką książką jest „Traktat o łuskaniu fasoli” Wiesława Myśliwskiego. Wspominałam o niej w którymś poście, kilka miesięcy temu, wspominam o niej również teraz. Czym jest dla mnie ta książka? Czymś w rodzaju opowiadania o kształtowaniu własnej osobowości i radzenia sobie w dorosłym życiu. Jest przepełniona mocą mądrych, a czasami enigmatycznych cytatów, które albo wprost dają nam wiele do zrozumienia, albo możemy sami je interpretować w zależności od tego, na jakim etapie w życiu się znajdujemy. Dużą rolę przy czytaniu tej książki odgrywa nasze doświadczenie życiowe i myślę, że to wpływa na jej zrozumienie. Gdy czytałam ją pierwszy raz, wiele wątków poruszonych w niej interpretowałam zupełnie inaczej, lub nie zwróciłam na nie uwagi, tak jak zrobiłam to teraz.

20150301_105350Uważam, że jest to książka, którą powinien przeczytać absolutnie każdy. Niech tytuł nie zniechęca. O życiu, o zagubieniu, o problemach, o miłości, o pasji, o przypadkach, o przeznaczeniu..

IMG_20150218_210600

Mam obsesję na punkcie pewnej płyty! Zgadniecie jakiej? Chodzi o płytę Ed’a Sheerana – „X”! Oczywiście, nie inaczej. Uwielbiam absolutnie całą. Mam jednak kilka swoich ulubionych perełek, które katuję codziennie!

Affire love, One, Bloodstream, Photograph

i nie z tej płyty, ale również kocham po stokroć – Give me love

Sheeran był ostatnio w Warszawie! Od świąt Bożego Narodzenia próbowałam zdobyć bilety na jego koncert i niestety obeszłam się smakiem, bo rozeszły się w 40 minut! Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że jeszcze nas odwiedzi!

Tak czy inaczej, jeżeli szukacie czegoś dobrego do posłuchania wieczorami, to szczerze polecam (chociaż większość pewnie i tak zna całą na pamięć).

To tyle, jeżeli chodzi o luty! Czekam na marzec, na wiosnę, na zielone liście i bystre słońce, na dłuższe dni! Mam nadzieję, że przyjdzie szybko!

Tymczasem trzymajcie się ciepło i walczcie o lepsze jutro!

aaaaEv. :)

(podobno mistrzyni głupich min!)

Leave a Reply