26
Mar
2015
3

Jak poradzić sobie ze stresem?

No cóż mamy takie czasy, że stres jest obecny w prawie każdym aspekcie naszego życia. Czy to w pracy, czy to poza nią. Czy pojawia się z powodów koniecznych, czy też przez błahostki – jest. I potrafi nieźle dokuczać. Coś ostatnio na ten temat wiem..

Od kiedy pamiętam byłam osobą, która panikowała przed każdym sprawdzianem, egzaminem (nie wspominając o obronie magisterki – o zgrozo!). Z czasem trochę się do tego przyzwyczaiłam, jednak nie na tyle, by całkowicie go wyeliminować. To dziwne, bo niektóre sytuacje, potocznie wszystkich stresujące, na mnie w ogóle w ten sposób nie wpływają. Chociażby rozmowy o pracę – z nimi dla przykładu nie mam większych problemów. Jeżeli jednak wezmę pod uwagę już samą pracę – tu się zaczynają strome schodki.

Od niedawna (bo dopiero 2 miesiące) pracuję w kancelarii notarialnej w Warszawie. No tak, jestem początkującym prawnikiem, który dopiero poznaje tą dziedzinę od kuchni. Mało kto zdaje sobie sprawę na początku, jaką odpowiedzialność bierze na siebie w tym zawodzie, dopóki nie zacznie go praktykować. Praca przy aktach notarialnych, pisaniu umów, a także współpraca z klientami (którzy są totalnie różni), jest strasznie stresująca. Wymaga wielkiego skupienia, precyzji i dokładności. A przede wszystkim wymaga opanowania i umiejętności pracy pod presją i  w stresie.

To właśnie ta presja i stres dokuczają mi najbardziej. Jestem jaka jestem – nie lubię się poddawać, nie lubię robić czegoś „na odwal się”. Jeżeli już się w coś angażuję, to robię to w 100%. Dlatego im bardziej angażuję siebie w sprawy zawodowe, tym bardziej sprawy zawodowe pochłaniają mnie.. i moją całą energię.

To mnie waśnie wkurza w tym wszystkim najbardziej. Dbam o swoje ciało i swoje zdrowie, a czuję jak stres odbiera mi to, na co ciężko i konsekwentnie pracuję. Ostatnio chodzę osłabiona, osowiała i rozdrażniona. Nie mam tyle energii na treningach, ile miałam jej jeszcze na początku roku, co też nie działa na mnie zbyt dobrze. Z pracy wracam do domu wykończona, do tego stopnia, że czasami nie jestem w stanie ruszyć się z fotela (ale i tak przeważnie cisnę potem Insanity!).

20150308_093425Nie poddaję się jednak, i od dwóch tygodni zaczęłam przemawiać sama sobie do rozsądku – bo inaczej nie idzie. Opanowałam trochę stres a przy tym zauważyłam, co mi w stresujących sytuacjach pomaga.

I tym się dzisiaj z Wami podzielę! :) A więc!

1. WEŹ GŁĘBOKI ODDECH

Niby banalne – no ba Ev, Ameryki nie odkryłaś! Ale wiecie co? Ta niby pozorna i błaha czynność naprawdę pomaga w stresujących chwilach.

20150318_073917Miałam w zeszłym tygodniu kilka sytuacji, które nieomal doprowadziły mnie do płaczu w pracy (a to zdarza mi się bardzo rzadko). Powiedziałam sobie jednak ‚stop‚. Odłożyłam wszystko na kilka minut na bok, zamknęłam oczy i skoncentrowałam się na swoim oddechu, który z całą pewnością był przypominający sapanie po ciężkim treningu interwałowym. Kilka głębokich i spokojnych wdechów i wydechów pozwoliło mi unormować mój puls, a przy okazji odświeżyło umysł. Tętno wróciło do normy, a ja zabrałam się znowu za pracę. I dałam radę!

2. ZNAJDŹ CHWILĘ TYLKO DLA SIEBIE

Obowiązki, obowiązkami, ale jeżeli czujesz, że zaczynają za bardzo wchodzić Ci na głowę – zostaw je w spokoju na kilka minut. Odpocznij. Dla mnie taką małą chwilą relaksu w pracy, jest chociażby wypicie filiżanki  kawy, czy herbaty, albo pozwiedzanie kilku stron internetowych (których de facto w pracy zwiedzać nie powinnam.) 😀

20150317_175404

A poza pracą? Pomaga mi chociażby krótki spacer po Warszawie. Czy nawet szybki spacer na przystanek. Kubek dobrej kawy na wynos po drodze. Tak po prostu, nigdzie się nie spiesząc, niczym się nie martwiąc. Zapomiam o tym, że po powrocie do domu czeka mnie jeszcze trening (na który ja czekam również z utęsknieniem, pomimo wszystko), o tym, że muszę przygotować sobie jedzenie do pracy, o tym, że sama muszę się przygotować do pracy, o tym, że wypadałoby przeczytać ustawę, która będzie mi potrzebna do napisania umowy, o tym co muszę jeszcze zrobię w pracy w tym tygodniu i czy napewno zmieszczę się w terminach.

20150217_174438

Po prostu – wyłącz się na wszystkie swoje obowiązki! Oderwij swoje myśli od nich! Nic nie wskórasz martwiąc i stresując się nimi na zapas.

20150208_152330

3. NABIERZ DYSTANSU DO PEWNYCH SPRAW

Na jedne sytuacje masz wpływ, na inne nie i musisz się z tym pogodzić. Nie możesz w każdym zadaniu dawać z siebie 100% jeżeli ma to obciążać zbytnio Twoje zdrowie fizyczne i psychiczne. Musisz pamiętać – zawsze, że to TY jesteś na pierwszym miejscu!

20150318_155506

Odpuść czasami i nie rób sobie z tego powodu wyrzutów sumienia. Czytając ostatnio mega fajną książkę, o której napewno rozpiszę się w innym poście trafiłam na ciekawy cytat – „Działaj, ale nie rozmyślaj o działaniu„. Róbmy swoje, ale nie przywiązujmy się do rezultatów i efektów, bo w gruncie rzeczy na wynik naszej pracy ma wpływ wiele innych czynników, na które często już nie mamy wpływu..

4. ODDZIELAJ PRACĘ OD ŻYCIA

Bo praca to nie całe życie, chyba że, jesteś tym szczęśliwcem i na serio robisz to, co kochasz najbardziej na świecie.. jeżeli wciąż szukasz swojej szczęśliwej ścieżki – witaj w klubie!

20150217_125405

Ostatnio po raz pierwszy zdarzyło mi się, że musiałam zabrać papiery do domu i wydzwaniać do klienta, siedząc „na telefonie” do 21 godziny. Byłam tak zestresowana tym, że nie zdobędę odpowiednich informacji i dokumentów, że zapomniałam o tym, że w tym dniu moje siostry miały urodziny. To mi dało do myślenia – bo praca to praca, a życie poza pracą, to życie poza pracą. Koniec. Kropka. Powinnam zostawić wszystkie papiery w pracy i zająć się nimi na drugi dzień, a nie tachać je ze sobą do domu, a tym bardziej poświęcać im swój wolny czas.

Pamiętaj – oddzielaj grubą krechą pracę od życia prywatnego. Nie zaniedbuj rodziny, znajomych, czy nawet swojego hobby, tylko dlatego, żeby podołać wszystkim obowiązkom! Nie daj im wejść sobie na głowę, bo to może być przykre w skutkach.

5. WYTUP STRES W PODŁOGĘ

My favourite! Nic, absolutnie nic nie resetuje mnie tak, jak mocny, hardcore’owy trening! Skakanie, tupanie, podnoszenie ciężarów, tabata, interwały i tego typu inne, a do tego mega głośna i energiczna muzyka! Tak głośna, że  basy aż trzęsą podłogą! To jest to!

20150321_082208

I pewnie się zastanawiacie skąd biorę na to siły? Czasami jej nie mam, a raczej – wmawiam sobie, że nie mam. – bo ciało zawsze ma więcej siły i energii niż podpowiadają nam nasze zdradliwe głowy. Czasami podczas treningów zdarza mi się płakać, krzyczeć, wrzeszczeć na samą siebie, ale wiecie co? Uczucie po przynosi niesamowitą ulgę. Nic innego nie daje mi takiego oczyszczenia umysłu, jak właśnie takie treningi. To jest jak wbieganie na wysoką górkę – ciężko jest się na nią wdrapać, ale kiedy już dobijemy szczytu, czujemy błogie zwycięstwo i spokojnie znowu możemy opadać w dół.

Więc nie – nie zawsze jestem uśmiechnięta od ucha do ucha i pełna energii do skakania i tupania, niczym Chodakowska w swoich nagraniach (nic do Ewki nie mam, jakby co!) Czasami jest to prawdziwa walka – ja vs. moja głowa i moje słabości. Ale generalnie zawsze sobie dziękuję, że pomimo wszystko dałam sobie kopa w tyłek.

6. NAGRADZAJ SIĘ

Nie ma w tym nic złego, żeby po ciężkim tygodniu skoczyć na zakupy (jak ktoś je lubi – bo ja nie bardzo, taka ze mnie baba!), na ulubioną kawę, okazjonalnie na ulubione ciacho, do kosmetyczki, do spa, do fryzjera, na wypad na weekend do innego miasta – wymieniać można bez końca, co kto lubi!

20150222_123352

Nagroda – to dla każdego inne pojęcie – dla jednych schrupanie tabliczki czekolady, dla innych nowe perfumy, dla innych nowe buty treningowe (mum please!), dla jeszcze innych nowa książka – jakkolwiek to odbieracie – nagradzajcie się za ciężką pracę!

7. ZRELAKSUJ SIĘ

Relaks i odpoczynek to bardzo ważna część dnia. Zazwyczaj wracam do domu, szybko jem coś przed treningiem, czekam pół godziny, aż wszystko ułoży mi się w brzuchu i cisnę! W międzyczasie robię sobie jedzenie na następny dzień, szykuję ciuchy i inne pierdoły. W efekcie? Nie mam czasu klapnąć na pupę i po prostu odpocząć.

Dla mnie takim odpoczynkiem jest kąpiel i wieczorne czytanie książki, lub oglądanie seriali. Prysznic czy wanna z bąbelkami działają na mnie kojąco. Jeżeli do tego dodam swoje ulubione pachnidełka, to ciężko mnie z nich wyciągnąć.

Malowanie paznokci! Taka błaha czynność, ale skupienie się na tym, żeby trafić pędzelkiem w paznokieć, a nie w biurko czy cokolwiek innego, też potrafi być absorbujące, a przy tym także relaksujące.

Sesja kojącej jogi, czy chociażby delikatne rozciąganie przy spokojnej muzyce, z zamkniętymi oczami – jeżeli macie problemy z zasypianiem, polecam!

20150307_175034

I sam sen – niezwykle istotny element tej układanki, przez wielu lekceważony i pomijany. Jestem rannym ptaszkiem, nie mam problemu, żeby wstać o 5 rano w łóżka i funkcjonować w pełni energii. Jednak wieczorem padam jak mucha w okolicach godziny 22. Dbam o to, żeby się wyspać, a nawet czasami (rzadko, ale..) zdarza mi się przysnąć w dzień – kiedy jestem już wyjątkowo padnięta. No i co? Każdemu należy się dawka snu – to nie marnotrawstwo czasu.

8. ZNAJDŹ COŚ, CO ODERWIE CIĘ OD RZECZYWISTOŚCI

Generalnie przyzwyczaiłam się już do takiego systemu, że muszę przeczytać chociaż kilka zdań, aby usnąć. To naprawdę pomaga się wyciszyć i oderwać natrętne myśli. Zazwyczaj mam napoczęte kilka książek (zwykle trzy) i wybieram tą, która najlepiej pasuje do mojego stanu umysłowego z danego dnia.

20150301_105359

Czy to kryminały, czy thrillery prawnicze, czy poradniki i motywatory – wszystko ma na celu skupienie myśli tylko na książce i słowach w niej zawartych, a nie na tym co funduje nam rzeczywistość.

20150307_092401

9. ZROZUM, ŻE TWOJE ZDROWIE JEST NAJWAŻNIEJSZE

I to chyba jest clou programu – pamiętaj o tym, że Twoje zdrowie jest najcenniejszym skarbem, jaki posiadasz. Jeżeli możesz się nim cieszyć, rób to. Nie możesz pozwolić aby praca i stres z nią związany powodowało, że zaczniesz je tracić lub stracisz na dobre.

Bo łatwo jest je stracić, ciężko odzyskać… Zastanów się, czy sytuacje, które wprowadzają Cię w stresującą otoczkę, naprawdę są tego warte? Podpowiem – pewnie nie są.

Czasami w tej całej gonitwie dnia codziennego zatracamy się do tego stopnia, że poświęcamy wszystkie siły, aby tylko podołać zadaniu. A zapominamy, że tej poświęconej energii i siły nikt nam nie zwróci. Nie ma magicznej, cudownej ładowarki, do której podłączymy się na 5 minut i będziemy znowu jak nowo narodzeni.

SZANUJ SWOJE ZDROWIE!


I to chyba tyle na dzisiaj! Macie jakieś swoje sprawdzone sposoby, aby odreagować stres? Jeżeli tak, to chętnie dowiem się jakie!

A tymczasem ściskam gorąco i do boju! 😀

20150308_093449Ev. :)

1 Response

  1. Czytając ten post zastanawiałam się czy będzie coś o oddzieleniu pracy od życia. No i już za chwilę trafiłam na ten temat. Rzeczywiście na początku to trudne, praca stresuje, kontakt z klientem też, nigdy nie wiemy na kogo możemy trafić… Był czas kiedy wychodziłam do pracy – myślałam o pracy, wracałam – też myślałam, oglądałam coś w TV też moje myśli wracały do pracy. Trzeba się nauczyć, że po wyjściu z pracy nie ma opcji dalej o niej myśleć 😉 Myślenie sprzyja napędzaniu dodatkowego stresu. Trudne oddzielić tak wszystko jedną kreską, ale dla zachowania zdrowia fizycznego i psychicznego to koniecznie 😉 A to wynoszenie pracy do domu? Nie róbmy tego! Tym sposobem pokazujemy, że możemy pracować non stop. Poniekąd niszczy to nasze życie.

Leave a Reply