4
Kwi
2016
7

MY FIT DIARY #1 – MARZEC

Czyli, zaczynam nową serię na blogu, podsumowującą każdy miesiąc moich ćwiczeń i innych zdrowych postanowień, a w tym: treningi, jakie wykonywałam w danym miesiącu, ulubione przepisy z danego miesiąca, rzeczy, które mnie motywowały, fit zakupy i inne kategorie. :)

Myślę, że to najlepsza motywacja dla samej siebie ale i dla Was oczywiście. Kto wpadnie i przeczyta, ten na pewno skorzysta! Zaczynamy!


PLAN TRENINGOWY – Nie będę ściemniać, że marzec pod względem treningowym był u mnie lichy. Raz, że przed świętami ludzie wariują zamiast wyluzować, a obowiązki w pracy, zamiast się lekko ustabilizować, niestety zwiększyły się do masakrycznych ilości. A dwa, że moje zdrowie znowu zaczęło mi dokuczać. Ćwiczyłam więc rekreacyjnie, a przez ostatnie półtora tygodnia odpoczywam ciągiem, gdyż dopadło mnie jakieś zmutowane grypisko, które defacto pojawiło się w pierwszym dniu mojego urlopu. Naczelny pechowiec – oto ja. Czeka mnie jeszcze jedno istotne badanie w perspektywie, którego się dosyć mocno obawiam i myślę, że to ono też gdzieś podświadomie mnie blokuje, przed pełnym powrotem do treningów.  Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, nabieram wbrew pozorom sił i jeżeli badanie nic nie wykaże, lub wykaże coś niegroźnego, to niedługo wrócę na swoją ścieżkę zdrowia. Co do samego planu, to namiętnie wskakiwałam na orbitreka i kręciłam na nim minimum godzinę. Zależnie od samopoczucia, dokładałam do tego interwałowe tempo – i taki trening całkiem porządnie dawał mi w kość. A przy tym uwielbiam ćwiczyć na orbitreku z prostego powodu. Wsiadam na niego, włączam swoją ulubioną playlistę, zatapiam się w przemyśleniach, rozmyśleniach, wspomnieniach i… przepadam. A potem nagle budzę się i dziwię, że „jak to, godzina już za mną?”. Takie to miłe zdziwienie. Oprócz orbitreka wcielałam w życie treningi z Kaylą obejmujące jej „arms & abs workout”. Są krótkie, ale pieruńsko palące i intensywne. Uwielbiam ją i już nie mogę się doczekać, kiedy wrócę do niej i do jej treningów.


ULUBIONY PRZEPIS – To oczywiście przepis na proteinowe pankejki, który widnieje już na moim blogu, a dokładnie TU. Uwielbiam omlety, pod każdym względem – bo dobrze smakują, bo są sycące, proste w przygotowaniu, oryginalne a przede wszystkim, dobre dla organizmu, bo dają mu mnóstwo energii.


ULUBIONA PIOSENKA DO ĆWICZEŃ – ogólnie – cały najnowszy album Coldplay jest absolutnie genialny, ale Hymn Of The Weekend to bezapelacyjnie cudo do treningów! Nie wiem dlaczego, ale daje mi mega dużo mentalnej energii, a takie jest zadanie treningowych piosenek. Jakkolwiek by do tego nie podejść, koniecznie polecam przesłuchać przed treningiem właśnie tą płytę – bo da Wam bardzo pozytywnego kopa energetyczno – motywującego. :)


PLANY TRENINGOWE NA KWIECIEŃ – kwiecień już nastał i rozpoczęłam go dosyć intensywnie, dołując się przy tym dobitnie swoją aktualną kondycją. Czekam niecierpliwie na badanie, które ciąży mi na głowie i gdzieś podświadomie mnie blokuje treningowo. Jeżeli wyjdzie po mojej myśli wracam do swoich ulubionych mieszanek treningowych, czyli interwałów połączonych z treningiem siłowym. A jak tylko nabiorę znowu sił, zamierzam zapisać się na zajęcia z treningu funkcjonalnego, o których myślę już od dobrych kilku miesięcy. :)

#fingerscrossed EV – na razie muszę trzymać za siebie kciuki i wierzyć, że wszystko będzie dobrze i potoczy się po mojej myśli. Wtedy ciężar blokady treningowej spadnie mi z serducha i głowy i mam nadzieję, że znów treningi wejdą w moją codzienną rutynę.

Buziaki i do następnego!

Ev. :)

Leave a Reply