23
Lip
2015
4

Moje przemyślenia na temat ćwiczeń, czyli co mi daje dzienna dawka endorfin…

Są różne powody dla których ludzie zaczynają zabawę z aktywnością fizyczną. Jedni zmuszają się do niej bo nie potrafią zaakceptować swojego ciała, inni są zmuszeni do tego bo muszą pozbyć się dużej nadwagi. Jeszcze inni z kolei rodzą się z budowanym „adhd”, które prędzej czy później trzeba codziennie rozładować (i nie mam tu na myśli typowego adhd). Są też tacy, którzy traktują ćwiczenia jako odskocznię od przykrej rzeczywistości.

W której grupie ja się znajduję? I co tak naprawdę dają mi codzienne ćwiczenia?
IMG_20140904_094720

Od kiedy pamiętam byłam osobą z kategorii tych, które bały się otworzyć gębę będąc na zwykłych zakupach w sklepie. Brak pewności siebie, nieśmiałość, i spora dawka kompleksów w pakiecie- tak właśnie mogłam siebie podsumować. Chcąc czy nie chcąc byłam słaba wśród ludzi, szczególnie tych których nie znałam dobrze. Nie miałam czegoś takiego jak pasja, nie czułam się wyjątkową i wartościową dziewczyną, która robi coś niesamowitego i ma z tego równie niesamowitą satysfakcję. Byłam raczej jedną z tych wyblakłych, czujących się czasami jak bezwartościowe zero.

Z wiekiem, oraz nabranym doświadczeniem moje kompleksy schowały się pod wyuczoną maskę, moja nieśmiałość zmniejszyła się jednak zawsze czułam w sobie pewnego rodzaju pustkę. Tego rodzaju, że nie wykorzystuję swojego potencjału tak jakbym mogła. Że nie daję z siebie 100% w życiu..żyję biernie bo boję się coś zmienić. Nie czułam się sobą we własnej skórze bo wiedziałam, że stać mnie na więcej a pomimo tego nic z tym nie robiłam. Bo tak było bezpiecznie i wygodnie. Nigdy do końca nie byłam pewna kim jestem i czego chcę w życiu. I tego jak wartościową osobą jestem.

Od dawna szukałam formy, żeby podzielić się tym jak duży wpływ wywarła na mnie dzienna dawka ćwiczeń. Niektórym to może wydać się śmieszne- że niby jak codzienne pocenie się i męczenie ma w czymkolwiek pomóc. Moja zmiana to nie zmiana w wyglądzie ciała, chociaż oczywiście, taka też się pojawiła i bardzo się z niej cieszę. Moja zmiana wykroczyła poza bariery fizyczne. Mam na myśli zmianę siebie i swojej osobowości.

Po to własnie między innymi założyłam tego bloga. Chcę podzielić się z Wami tym, jak dużo zawdzięczam temu, że zaczęłam ćwiczyć i jak korzystnie potrafi wpłynąć aktywność fizyczna na nasze życie. Chcę pokazać, że na prawdę każdy może zacząć, nieważne od stanu w jakim się znajduje, ani od innych aspektów życiowych.

Czytając wiele blogów a także spotykając różnych ludzi którzy ćwiczą, zawsze bardziej od efektów wizualnych interesowały mnie efekty mentalne. Ciekawiło mnie to „Dlaczego ćwiczysz? Czym jest to dla Ciebie? Czy tylko dlatego, żeby wcisnąć się w wymarzone jeansy? Żeby bez obaw pokazać się w bikini na plaży? Czy może dlatego, żeby poczuć w sobie prawdziwą, wewnętrzną siłę.. pewność siebie, poczuć swoją własną wartość.. i moc, której nie daje Ci nic innego? Coś co zawsze pomoże Ci oderwać się od rzeczywistości i problemów? Coś dzięki czemu czujesz, że jesteś lepszym człowiekiem? Bo ja ćwiczę właśnie dlatego.

Teraz siedząc i pisząc do Was czuję, że w końcu nauczyłam się bardziej doceniać siebie. W końcu znam swoją wartość i nie pozwalam by inni negatywnie na nią wpływali. Zmierzam do tego aby być silną i wartościową kobietą, którą zawsze chciałam być. I chociaż nadal mam chwile słabości, jak każda egzystująca na tym świecie istota, nadal mam chwile zwątpienia i niepewności, nadal łapią mnie doły i smutki, to w głębi duszy wiem, że dam sobie radę. W końcu jestem zodiakalnym skorpionem z krwi i kości, mogę wszystko jeśli tylko tego chcę.

10704974_859573710719808_841233490_n

Przez ten czas, od kiedy zaczęłam ćwiczyć, nauczyłam się, że trzeba walczyć z całego serca o to co się kocha. Nie ma nic gorszego niż odpuścić w sytuacji, kiedy na szali jest coś bez czego nie wyobrażamy sobie życia.. Że nigdy, przenigdy nie można się poddawać a tym bardziej tracić nadziei. Że nawet jak życie rzuca kłody pod nogi, zawsze można je przeskoczyć pomimo tego, że wydaje się to niewykonalne i pomimo tego, że będzie to nas kosztować dużo wysiłku i poświęceń. A wszystkie nieszczęścia i błędy maja nas uczyć i dawać siłę do dalszej walki, a na pewno nie do tego by poddać się na dobre.

Po kilkunastu miesiącach ćwiczeń mogę stwierdzić, że nie jestem już tą samą osobą, którą byłam kilka lat temu. I po drodze w życiu wiele czynników sprawiało, że wyszłam ze swojej skorupy i przełamałam swoje bariery, wiele osób także na to wpłynęło, jednak to właśnie ćwiczenia pomogły mi w tym najbardziej.

Nigdy nie byłam osobą otyła, a kiedy zaczynałam ćwiczyć ważyłam chyba najmniej od czasów gimnazjum. Nie zaczynałam ćwiczyć z myślą by wyrzeźbić sobie fajny kaloryfer na brzuchu czy wysmuklić nogi. Zaczynałam bo chciałam udowodnić sobie, że stać mnie na więcej niż myślę, na wiele więcej, niż do tej pory z siebie dawałam. I nie dlatego, żeby zadowolić innych, którzy wytykali mi moje wady, ale dlatego, żeby zadowolić siebie. A efekty przyszły same. Ciało podążyło za umysłem. I nie powiem, fajnie jest mieć chociaż namiastkę kaloryfera na brzuchu! 😀

IMG_20140830_204111

Wiadomo, że każdy z nas jest inny, każdy ma inne kompleksy, każdy startuje z innego poziomu. Jednak każdy z nas jest też na swój sposób wyjątkowy i niesamowity. Tylko nie każdy się tak czuje i nie każdy w to wierzy. Byłam jedną z tych osób jednak już nią nie jestem. Nauczyłam się walczyć o swoje. A teraz, pisząc do Was udowadniam sobie, że umiem też o tym mówić i dzielić się z tym z. Kolejna bariera pokonana, bo łatwe to nie jest.

Internet i media kreują swoje własne definicje piękna i ideału ale Ty wcale nie musisz się w niech znajdować, żeby się tak czuć. Nie musisz zmieniać się tak, by dopasować się w te standardy. Musisz nauczyć się żyć w zgodzie ze sobą i własnymi standardami, takimi, w jakich jest Ci wygodnie.

Musisz nauczyć się doceniać siebie. Bo niedocenianie własnej osoby i wytykanie sobie samych błędów to najgorsze, co możesz zrobić.

Jeżeli zacząłeś ćwiczyć, lub ćwiczysz – pamiętaj, że powinieneś to robić dla siebie, nie po to żeby podążać za modą czy po to, żeby zadowolić kogoś innego. Rób to dla siebie i tylko dla siebie! I nie pozwól na to by inni kontrolowali Cię w tych aspektach.

Ja ćwiczę bo to daje mi poczucie niezależności i wewnętrznej siły. Wiem, że kiedy nastaje ta pora dnia, w której wskakuję w sportowe ciuchy, włączam głośna muzykę, to jestem tylko Ja. Ja i moje słabości, ja i moje problemy, ja i moje radości, moje przemyślenia. To pozwala mi się wyłączyć, nabrać dystansu do pewnych spraw, spojrzeć na nie z innej perspektywy. To pomaga mi zachować pewien balans w życiu. A kiedy jest mi źle to dawka endorfin zawsze poprawia mi humor :)Tak! Endorfiny wcale nie są przereklamowane!

IMG_20150210_060641

I wiem, że za każdym razem gdy zmuszam się do tego by przekroczyć własne bariery, staję się silniejszą osobą. Walczę sama ze sobą, wolę to od walki z kimś innym. Walczę o lepszą wersję siebie, walczę o to na czym mi zależy. Nie potrafię teraz odpuścić, pójść na łatwiznę i zwiesić głowę tak, jak robiłam to kiedyś. Nie zachowuję się już jak tchórz. Wiem, że potrafię postawić sobie wyzwanie i choćby nie wiadomo jak trudne było w końcu uda mi się je pokonać.

I oczywiście, że nadal mam chwile zwątpienia i kryzysu, ale zawsze wtedy powtarzam sobie, że stać mnie na więcej i mogę więcej, nieważne jakie przeszkody staną mi na drodze.. zrobię to. I nie mam na myśli tu tylko tego, że dam radę pokonać następny kilometr, czy zrobić następne trudne ćwiczenie. Mam tu też na myśli cele w życiu codziennym. Ćwiczę bo to właśnie daje mi pewność siebie, która w dzisiejszych czasach w życiu potrzebna jest jak tlen.

Co jeszcze mogę napisać? Że to chyba moja najszczersza przemowa jaką w życiu napisałam.

Warto ryzykować.. warto próbować.. i warto gonić za szczęściem. Bo mamy tylko jedno życie. Takie to banalne i najprostsze podsumowanie. Ale zarazem najprawdziwsze jakie może być.

ew3

4 Responses

  1. Caroline

    Ja niewiem czy Skorpiony takie podobne do siebie są czy to tylko my ;P Dosłownie wszystko co napisałaś siedzi w mojej głowie! :) Gratuluję, że udało Ci się otworzyć i znależć siebie, to najważniejsze!
    Chcieć to móc! <3

  2. Startuję z poziomu, który opisałaś na początku i wierzę, żę niedługo osiągnę to, co udało się osiągnąć Tobie. Baaardzo dziękuję za ogromną dawkę motywacji i wiary w siebie, będę wracać po więcej:)

Leave a Reply