20
Kwi
2016
6

Beautyblender – za co go kocham i dlaczego warto go mieć?

Hej, hej, hej! :)

20160416_152032

Z tej strony znowu Ev. I dzisiaj popaplam Wam o… różowej gąbce do makijażu. Tak, dokładnie. Zastanawiacie się, co ciekawego można napisać na temat różowej gąbki do makijażu? O tej można napisać wiele. Tym bardziej dlatego, że jej używanie totalnie zmieniło moją poranną makijażową rutynę. A co konkretnie mam na jej temat do przekazania, zobaczycie w dalszej części posta. :)


Jeżeli już mnie trochę znacie, to wiecie, że uwielbiam wszystko, co związane jest z makijażem. Jednak – makijaż uważam za przyjemność, nie za konieczność. To takie moje drugie hobby. Interesuje mnie to, co dzieje się w makijażowym świecie, interesują mnie nowe trendy makijażowe. Uważnie śledzę wszelkiego rodzaju nowości, czytam sporo beauty blogów i oglądam też kilka swoich absolutnie ulubionych beauty youtuberek.

Normalną koleją rzeczy było więc to, że gdy głośno się zrobiło na temat pewnej gąbki do makijażu, wiadomość ta trafiła i do mnie. Wszyscy się nią zachwycali, pisali, jakie to cuda wyprawia, a ja myślałam „że ale jak to.. przecież to tylko kawałek drogiej gąbki do gęby”. To między innymi powstrzymywało mnie długo przed jej zakupem. Drugą kwestią było to, że miałam swoje ulubione pędzelki do makijażu, które sprawowały się na tamten czas idealnie.

Mniej więcej rok temu, polazłam po pracy na spontaniczne zakupy. W Sephorze trwały akurat dni VIP, więc stwierdziłam, że mogę sobie coś przygarnąć. Nie znalazłam jednak niczego, co wydawało mi się potrzebne w mojej kosmetyczce. Tuż przy wyjściu rzuciło mi się jednak w oczy, stoisko ze słodkimi, różowymi gąbkami. Natychmiast moje zainteresowanie wychwyciła jedna z Pań konsultantek i zaczęła mnie przekonywać o tym, jak cudowny jest ten gadżet. Postanowiłam więc się w nią zaopatrzyć i sama przekonać o tym, co takiego potrafi ta gąbeczka. I wiecie co? Szczerze – przepadłam.

CZYM JEST BEAUTYBLENDER?

20160416_133446Beautyblender, to gąbeczka do makijażu o unikalnej strukturze, „otwartych komórek – open cell” (jakkolwiek to brzmi). Struktura ta ma nam zapewniać to, że gąbeczka nie będzie wsysać podkładu lub innych płynnych kosmetyków, a równomiernie rozprowadzać je na twarzy. Czym jeszcze się charakteryzuje?20160416_122110

  • jej powierzchnia jest, idealnie gładka, pomimo stożkowatego kształtu, możemy nakładać nią podkład, każdym jej elementem – „360 stopni nieskazitelnej aplikacji”.
  • jest doskonały do każdego typu cery.
  • nie tworzy smug, plam, sprawia, że wszystkie kosmetyki są idealnie wtopione w skórę.
  • sprawia, że każdy podkład (absolutnie każdy, nawet taki, którego wcześniej nienawidziłyście), wygląda na skórze perfekcyjnie.
  • sprawdza się nie tylko w przypadku podkładów, korektorów, ale także innych kremowych lub płynnych kosmetyków, typu róże do policzków czy rozświetlacze.
  • musi być stosowany na mokro – metoda: NAMOCZ, ODCIŚNIJ, STEMPLUJ.
CO ZAUWAŻYŁAM PO PIERWSZYM UŻYCIU?

P1310786Niewątpliwie to, że mój podkład był praktycznie niewidoczny na skórze. Niby na niej był, bo przecież go zaaplikowałam, ale moja twarz wyglądała jak moja. Podkład był tak równomiernie wtopiony w skórę, że na serio ciężko byłoby komuś stwierdzić, czy coś na twarzy mam, czy też nie. Byłam w szoku i zdębiałam, bo dotychczas, żaden z moich pędzli nie dał takiego efektu. A nie oszukujmy się, przecież każdej z nas zależy, żeby skóra po aplikacji kosmetyków wyglądała nieskazitelnie, ale naturalnie, a nie zamieniała się w sztuczką maskę. Taki też efekt daje Beautyblender. Wtapia podkład w skórę, przez co twarz wygląda na zdrową, wypoczętą i satynową. Nie powoduje tworzenia smug czy plam (tak jak fundują nam to pędzle). Jest idealny również do aplikacji korektora pod oczy. Co więcej, zauważyłam, że kosmetyki nim zaaplikowane, pozostają i idealnym stanie o wiele dłużej, niż przy użyciu pędzli. Dlaczego tak się dzieje? Według mnie kwestia tkwi w tym, że pędzlem podkład rozcieramy, rozsmarowujemy, jakkolwiek to nazwać, wiecie o co chodzi. Gąbeczką natomiast stemplujemy (jak stempelkami), przez co nie rozcieramy podkładu, a wklepujemy go gąbeczką, miejsce przy miejscu.

Ponadto – sama aplikacja jest po prostu absolutnie cudowna. Gąbeczka jest tak mięciutka i przyjemna w użyciu, że każdego ranka nie mogę się doczekać, aby jej użyć.

A JAK JEJ UŻYWAĆ?

P1310789P1310790Ja używam jej oczywiście, tak jak zaleca producent (inaczej się chyba nie da), czyli moczę ją w zimnej wodzie (dziewczyny – pod kran i tyle, nie bawcie się przypadkiem w wodę z butelki), odciskam w papierowy ręcznik i gąbeczka jest gotowa do użycia. Nie próbujcie jej przypadkiem używać na sucho, bo efekt będzie opłakany. Jeżeli boicie się, że moka gąbka nic wam na twarzy nie da, to przysięgam, że się miło zaskoczycie. Gąbeczka w pudełku jest malutka, ale po namoczeniu beautyblender robi się..większy 😀 I to sporo. Przez co aplikacja jest jeszcze łatwiejsza. Mój poranny rytuał i zapas czasu niewątpliwie na tym korzysta, bo nakładanie podkładu tą gąbeczką, trwa.. hmm nie wiem, czy trwa nawet minutę. :) To jest dosłownie moment! I twarz wygląda idealnie. Co ważne – nie używam jej tak jak pędzla! Nie można nią rozsmarowywać podkładu. Po prostu, wyciskam jedną pompkę podkładu – w moim przypadku jest to niezmiennie Lancome Teint Miracle w odcieniu 010, robię sobie palcem stempelki na policzkach, czole i brodzie, a następnie chwytam za mokrą gąbeczkę i stempelkuję – tu nie jest potrzebna nawet przesadna precyzja. To samo robię z korektorem pod oczy. I koniec! Ot, cała filozofia. :)

Co jest jeszcze dla mnie istotne? To, że ta gąbeczka nie zawiera w sobie lateksu, nie uczula i jest kompletnie bezzapachowa. A to ważne dla takiego zawziętego alergika, jakim jestem (niestety).

PIELĘGNACJA:

20160416_133446-sideBeautyblender oczywiście trzeba myć. Nie musicie jednak myć gąbeczki po każdym jej użyciu, możecie to robić przed wykonaniem kolejnego makijażu – no bo i tak gąbeczkę trzeba zmoczyć i tak. Czym ją myć? Producent zaleca specjalne mydło w płynie, przeznaczone do mycia beautyblendera. Ja jednak używam delikatnego mydła dla dzieci. I sprawdza się rewelacyjnie.

MA JAKIEŚ MINUSY?

P1310795Ano ma. Pierwszym minusem jest zapewne cena, gdyż w normalniej sprzedaży, kosztuje on 69 zł, co za kawałek gąbki, może wydawać się sumą sporą. Ale, tak jak pisałam na początku, kwota ta, to nie pieniądze wyrzucone w błoto. Beautyblender starcza na długo.. (chociaż producent zaleca wymieniać go co trzy miesiące). Drugim minusem może być to, że po pewnym czasie, przez mycie go, traci swój kolor i zaczyna wyglądać lekko nieestetycznie. Tutaj ważną rolę odgrywa to, do czego go używacie i jak o niego dbacie. Kolor zaczyna się wypłukiwać już po pierwszym myciu. Jeżeli chodzi o pozostający na nim podkład, to lepiej nie zostawiać gąbeczki brudnej na dłuższy czas. Ciężko będzie ją domyć. Tak więc moja rada – dbajcie o nią, a będziecie się nią cieszyć na długo!


Uff i to chyba tyle w tym temacie :) Może kiedyś nagram Wam filmik z użyciem tego cudeńka. Bo faktem jest to, że nie zamierzam już powracać do pędzli. :)

Buziaki i do następnego!

20160416_133851Ev. :)

P.S.  Post nie jest sponsorowany! Wszystkie ogólne informacje o beautyblenderze zasięgnęłam ze strony beautyblender.net.pl.

Leave a Reply