3
Paź
2015
5

Aktualna forma i plan treningowy, czyli BBG idzie w ruch!

Powoli, powolutku wracam do systematycznych treningów :) Tak jak pisałam w poprzednim poście, robię to rozsądnie i bez szaleństw.

Podstawą do powrotu jest dobry plan treningowy. Jak ma wyglądać ten dobry plan treningowy? To pojęcie dla każdego znaczące coś innego. Dobry plan treningowy, to przede wszystkim taki, który odpowiada do naszego aktualnego stanu kondycyjnego. Dobry plan treningowy to plan, który nie znudzi nam się po tygodniu współpracy. Dobry plan treningowy to taki, który wcieli się w nasze życiowe standardy, wpasuje się w plan dnia. Tak można wymieniać bez końca.. a dzisiaj opowiem Wam trochę o moim planie treningowym i jak aktualnie sobie z nim radzę. Do dzieła!

Gdybym mogła krótko acz treściwie scharakteryzować swój aktualny plan treningowy to napisałabym – minimum czasu, maksimum zmęczenia, potu i satysfakcji.

Czas to moja zmora (a zapewne wielu z was też). Aktualnie nie mogę sobie pozwolić na to, żeby poświęcać go na treningi tyle, ile bym chciała. Jednak! Czas na poświęcony trening, to nie miernik jego efektywności! Możemy na trening poświęcać nawet dwie godziny dziennie i podczas tych dwóch godzin robić wszystko od niechcenia, a równie dobrze możemy czas treningu skrócić, za to poświęcić się w 100%. Taki też plan wybrałam ja!

Moją główną treningową rutyną są treningi z planem Kayli Itsines – Bikini Body Guide. I nie, nie ćwiczę z nią dlatego, żeby dobrze wyglądać w bikini, bo sezon na bikini już się skończył. Ćwiczę, bo to rewelacyjny program, dający niesamowitą poprawę kondycji, przy czym – co jest najważniejsze – jeden trening trwa 28 minut! Tak, właśnie tak. Zastanawiacie się, czy w 28 minut da się chociażby lekko rozgrzać? Da się – oto dowód..

Program BBG zakłada, że ćwiczymy 5 razy w tygodniu z czego 3 treningi, to treningi z książki, a dwa to czyste lekkie cardio, typu spacer, delikatny bieg, orbitrek. Każdy trening z książki jest przypisany odpowiednio do dnia tygodnia. Chciałabym jednak o tym programie rozpisać się znacznie bardziej, więc przeznaczę mu oddzielnego posta.

Tak mniej więcej wyglądają moje treningi w ciągu tygodnia:

PONIEDZIAŁEK: KAYLA ITSINES – Legs and cardio


Każdy trening BBG zaczynam od porządnej rozgrzewki. Jak mnie poniesie wena, to rozgrzewam wszystkie partie ciała po kolei. Jak weny nie mam, to włączam głośno energetyczną muzykę i.. tańczę jak prawdziwy głupek. Chodzi o to, żeby serducho przyspieszyło!

Ćwiczenia Kayli są o tyle trudne, że wykonuje się je bez przerw, ciurkiem przez 7 minut – bo tyle trwa jedna runda. Rund jest łącznie cztery i każda składa się z czterech ćwiczeń.

Jeżeli chodzi o jej ćwiczenia na nogi – zmooora! Ale efektywna.

WTOREK: Dowolne cardio


Wybieram zwykle albo orbitreka albo inne ulubione programy – np turbo wyzwanie Ewki, które kocham dalej po stokroć, chociaż czasami irytuje mnie do potęgi. W każdym razie wtorek, to dzień na to, aby odpocząć od Kayli i dowalić sobie w inny sposób. Takie cardio robię max 45 do godziny czasu, w zależności od tego czy mogę sobie na to pozwolić czy nie.

ŚRODA: Arms and abs


Ała. Tak mogę podsumować środy. Boli jak diabli. Czasami swoje środowe arms and abs przesuwam na weekendy, a środę robię sobie przerwę. Zależy to w głównej mierze od mojego samopoczucia. Mogę napisać, że w środę mam chyba zwykle największy kryzys. Ale zawsze ją nadrabiam!

CZWARTEK: Cardio albo rest day


Czyli albo cisnę, albo odpoczywam. W tym tygodniu akurat i środa i czwartek były dniami odpoczynku od treningu, niestety nie od innych obowiązków. Jako że do domu wracałam po 20, moja aktywność kończyła się na tym, aby zrobić jedzenie, umyć się i położyć spać.

PIĄTEK: Full body workout


Mogę powiedzieć, że to mój ulubiony zestaw – na każdą partię ciała. Wesoła mieszanka, którą uwielbiam wykonywać i zawsze się cieszę z tego powodu. A że jest to piątek, to jest podwójna okazja do radości

SOBOTA & NIEDZIELA: Rób co chcesz Ev!


Wybieram to, co lubię, na co akurat mam ochotę. Może to być spacer, a mogą to też być szaleńcze interwały. Może to być pilates, joga. W soboty rzadko kiedy odpuszczam. W niedziele z resztą też. Nie robię sobie wolnego weekendu, bo im lepiej się naładuję w weekend, tym lepiej zaczyna mi się poniedziałek.

Tak mniej więcej wygląda mój aktualny treningowy tydzień.

Ćwiczę wieczorami – w okolicach godziny 20 lub później, w zależności od tego, o której jestem w domu. Zawsze przed ćwiczeniami zjadam coś pełnowartościowego, co da mi zastrzyk energii. Nie ćwiczę głodna, bo to nic dobrego nie przynosi.

Jeżeli czuję się źle i jestem bardzo zmęczona – robię przerwy bez wyrzutów sumienia. Odpoczynek to też ważna sprawa.

I to na tyle! Do Kayli i jej BBG wrócę w następnym poście!

Trzymajcie się! Buźka i do następnego

Ev.

5 Responses

    1. Ewelina

      Mój plan był mega szalony – potrafiłam trenować 7 dni w tygodniu i nie mieć dosyć. Robiłam mieszkankę interwałów (takich mocnych, typu insanity) i ćwiczeń z obciążeniem (albo własnego ciała, albo lekkim na siłowni). Sporo biegałam. Rzadko kiedy odpuszczałam treningi, bo nie miałam takiej potrzeby :) Mam nadzieję, że powoli powoooli wrócę do tego stanu :)

  1. Ekaterina

    A masz może zdjęcie swoich efektów BBG? Tak jak te wszystkie spektakularne metamorfozy. Ja ściągnęłam BBG, ale jakoś nie wiedziałam jak się za to zabrać. Do tej pory nie bardzo wiem. Ćwiczę tylko z Ewką ale myślałam, żeby spróbować czegoś innego.

Leave a Reply