13
Lis
2014
3

A tymczasem, w październiku..

Czyli luźny, weekendowy post ( weekendowe posty nie mogą być przecież inne) podsumowujący mój październik.

Trochę o treningach, trochę o jedzeniu, trochę o innych rzeczach!

TRENINGI

Bez tytułu2

Październik był u mnie dosyć aktywny. Treningi starałam się robić regularnie, jednak czasami zdarzały się wypadki w postaci przerw! No cóż, życie. Nie było ich jednak dużo.

IMG_20140822_165546W tym miesiącu skupiłam się najbardziej na brzuchu, testując przy okazji ćwiczenia zawarte w pewnej książce, której recenzja pojawi się niedługo na blogu. Okazuje się, że wcale nie musicie ćwiczyć według ułożonych schematów, większą frajdę sprawia samodzielne układanie zestawów ćwiczeń! A co zauważyłam, częstsze zmienianie ćwiczeń, daje lepsze efekty. Brzuch szybko się nudzi, nie lubi rutyny. Niedługo wrzucę dla Was moje ulubione, testowane namiętnie od kilkunastu miesięcy, i najbardziej efektywne ćwiczenia na abs!

 

Oprócz tego, w chwilach kiedy miałam ograniczony czas ćwiczyłam z programem Focus T25 – Shaun T to mój absolutny guru fitnessu, uwielbiam go!

JEDZENIE

W październiku rozpoczęłam pracę, a więc swoje postanowienia i nawyki musiałam przystosować do nowego trybu  życia. Pierwszy tydzień był trudny, a teraz to peasy cake! Kwestia przyzwyczajenia i zawzięcia się na to, co jest dla nas priorytetem. Szykuję jedzenie wieczorem i rano. przed pracą. Pojemniki idą w ruch i są z tego powodu bardzo zadowolone. Ja także! W tygodniu dietę trzymam w 95% – te 5% to czasami niespodziewana kawa po drodze, lub czekolada, ale hej! Czekolada to dobre źródło magnezu, więc można ją wcinać, tylko z umiarem!

Jestem z siebie dumna pod względem trzymania diety. Mogłabym już dawno stwierdzić, że chrzanię to wszystko, idę do sklepu po pączka, paczkę oreo i kitkata! O nie, to nie zdarzyło mi się ani razu!

W październiku znowu powróciłam do rozgrzewających mieszanek – cynamonu, kardamonu, imbiru i goździków. Uwielbiam tą mieszankę. Cynamon dodaję do wszystkiego, gdzie się da!  Nie tylko do jedzenia, ale przede wszystkim do kawy. Uwielbiam ciasto marchewkowe z tymi przyprawami, które bardziej smakuje jak piernik! No i pierniczki.. mniami! Wcale nie muszą być tuczące i naładowane toną cukru. Podzielę się oczywiście moim przepisem, podzielę!

BLOGI

Po pierwsze blog Anny – Viviannadoesmakeup – uwielbiam ją czytać i oglądać! Jest śliczną, uroczą, zabawną brytyjką, a jej blog to poezja, zarówno pod względem wizualnym jak i pod względem tego, co tam pisze. Oprócz tego Anna kilka miesięcy temu zaczęła swoją przygodę z fitnessem i bieganiem, i o tym też bardzo często pisze i mówi. W lutym zamierza wziąć udział w półmaratonie wraz ze swoim tatą!

Bez tytułu5

 

Po drugie blog Teresy – aktualnie mój ulubiony blog sportowy, dający mi największą motywację! Dlaczego? To proste, Teresa to dziewczyna o dokładnie takich samych wymiarach jak moje. Skoro ona może, to ja też! Jest śliczna i delikatna, a w martwym ciągu potrafi wycisnąć 100 kg. Nieźle nie?! Do tego uwielbiam jej konto na Instagramie – zaglądam tam codziennie. W sumie to właśnie przez Instagram ją odkryłam. Teresa zamieszcza na blogu dużo cennych informacji, plany treningowe, porady a także przepisy. Do tego jej blog cieszy mnóstwem kolorowych zdjęć!

 

Bez tytułu1-horz

 

Po trzecie blog Marty – Feed Me Better – mój ulubiony blog ze zdrowymi przepisami. Gwarantuję, że każdy znajdzie tam coś dla siebie. Wykorzystuję jej przepisy już od dawna, i nie zawiodłam się ani razu!

Bez tytułu4

 

KSIĄŻKI

P1290300W tym miesiącu udało mi się przeczytać trzy książki, z czego dwie opisałam tu. Jeżeli chodzi o Myśliwskiego, to dalej brak mi słów.. kto przeczyta, ten zrozumie. Myślę jednak, że ta książka przypadnie do gustu w szczególności tym, którzy mają za sobą pewne życiowe zawirowania, lub są w trakcie takich zawirowań.

Coben mnie wciągnął!do tego stopnia, że na półce czekają już na mnie cztery kolejne książki, z czego dzisiaj rozpoczęłam jedną z nich, jego najnowszą – „Tęsknię za Tobą”. Zapowiada się nieźle!

Oprócz tego przeczytałam również książkę, którą kupiłam spontanicznie – „Papierowe marzenia” Evansa. Czy mi się podobała? Ma fajne przesłanie, ale jak dla mnie jest napisana zbyt „lekko”. Gdyby pewne wątki były mocniej rozwinięte, napewno wciągnęła by bardziej. Zbyt szybko toczy się akcja. Jest też dosyć przewidywalna, a ja lubię książki które zaskakują i trzymają w niepewności. Ale tak jak wspomniałam, ogólne przesłanie jest jak najbardziej na plus. Bo w końcu to prawda, że „Czasami najlepszą rzeczą jaka Nas spotyka w życiu, jest dar drugiej szansy„..

Czytam głównie w drodze do i z pracy, a także wieczorami, przed snem – obowiązkowo. W niedziele robię dzień totalnego resetu od wszystkiego –  zero gonitwy, zero ambitnych planów.. Wtedy też lubię się rozpłaszczyć w fotelu, przy kominku, złapać książkę..iii wynurzyć się z niej po kilku dobrych godzinach.

PhotoGrid_1415539560549

 

LINKI

Zdecydowanie dla dziewczyn tym razem – lubiących makijażowe tematy! Znacie Ingrid? Ja ją znam od czterech lat, i oglądam nieustannie, nieprzerwanie! Jest cudowna, ma cudowny charakter i śliczną urodę. Ostatnio wstawiła cudny filmik z makijażem typowo jesiennym – krok po kroku, nawet beztalencia makijażowe są w stanie to ogarnąć!

A oprócz tego – Gym Break duo, czyli Kasia Kępka i Szymon Gaś! <3 och można zaliczyć także do części treningowej, bo z programu na brzuch korzystałam często i muszę stwierdzić – to jest czyste wypalanie!

MUZYKA

W tym miesiącu katowałam całą nową płytę Ed’a Sheera’a. Ojejujeju! Czy widzieliście „Thinking out loud” a konkretniej teledysk do tej piosenki? To poezja na parkiecie. Być może pozostał mi jeszcze sentyment taneczny, po kilku latach życia w tanecznych rytmach i treningach. Ten teledysk jest niesamowity od początku, do samego końca.

I tym nastrojowym akcentem kończę! Pewnie o milionie rzeczy mogłabym jeszcze pisać i pisać, ale zapewne ta część z Was, która tu zagląda, wylądowałaby z głową na klawiaturze laptopa – co za dużo, to niezdrowo!

Trzymajcie się cieplutko!

Ev.

2 Responses

Leave a Reply